Po prostu Wiślak napisał(a):

W tym momencie ręce mi już opadły. Sambo, ty naprawdę jesteś niereformowalny. Ale, ok., spokojnie, bez wycieczek osobistych.
Zacytowałem Ci słowa Guya Rouxa, że jest dokładnie inaczej, a do Ciebie dalej to nie dociera. Ok., skoro Ci mało, i uważasz, że rozumiesz sport i zarządzanie piłkarskim biznesem lepiej od niego, to jeszcze specjalnie dla Ciebie wyszukałem słowa Bekenbauera dla Kickera. Pasują tu jak ulał:
„Źródłem wszelkich sukcesów i dążenia do opłacalności w świecie piłki nożnej i sportu jako takiego, jest zrozumienie, że to nie jest taki sam biznes jak inne. Rządzi się swoimi własnymi, odrębnymi prawami, dlatego nie można zrobić nic gorszego, niż kalkulować jedynie według ekonomicznych zasad postępowania, którymi standardowo kierowalibyśmy się w pozostałych branżach. I myśleć krótkofalowo, pod kątem doraźnego zysku lub straty, bilansu najbliższego roku budżetowego. To będzie zawsze gol samobójczy, zabijemy wówczas szanse na wszelkie pozytywne osiągnięcia jeszcze zanim się narodzą. Między innymi dlatego dyrektorami wielkich klubów są zwykle osoby z wybitną piłkarską przeszłością, a nie zwykli ekonomiści, którym ciężko jest zrozumieć na czym powinno opierać się dobre zarządzanie drużyną sportową – aby mogłą utrzymywać nie tylko płynność finansową, ale też odnosiła zwycięstwa i cieszyła kibiców. Tak naprawdę, jedno bez drugiego nie jest możliwe. Bayernem nigdy nie rządzili sami ekonomiści, dlatego jest tak wielki”.
Z przykrością widzę Sambo, że Ty również jesteś modelowym potwierdzeniem słów Bekenbauera. Dlatego chciałbym, byś trzymał się ze swoim myśleniem jak najdalej od Wisły i Cupiała, bo te Twoje „analizy opłacalności”, które przywołujesz, a które torpedują np.: wpompowanie pieniędzy na poprawę bazy, są po prostu nic nie warte w świecie sportu. Co widzimy po tych ostatnich 10 latach. Niestety, karmicie nimi Cupiała dalej, ze szkodą dla Wisły i niego samego.
To jest bezprzedmiotowe gadanie. Bo hola, obudź się, ale przed laty Cupiał już decyzję podjął: wkładam pieniądze w klub sportowy,a nie w złoto, zakład porcelany, bank, czy nową fabrykę skarpetek. A to pociąga za sobą konieczność finansowania takiego działania w sposób adekwatny do specyfiki branży, w którą wszedł. Wam ekonomistom oczywiście się to nie podoba, bo zawsze można znaleźć wiele bardziej dochodowych i pewniejszych źródeł inwestycji niż kluby sportowe, ale miał do tego prawo, a Wy obowiązek tak mu doradzać, aby swoje cele mógł zrealizować, a nie aby jedynie obrzydzać wadliwymi „analizami sytuacji” wszystkie niezbędne dla ich spełnienia inwestycje, bo pieniądze zawsze można lepiej wydać.
|
a ja Ci powiem Wiślak , że ja Ciebie rozumiem i myślę, że Ty też mnie zrozumiałbyś.
Chodzi o jedną rzecz- oczywistą sprawą jest, że każda branża rządzi sie swoimi prawami.
Zarządzanie prywatnym szpitalem nie jest tym samym co zarządzaniem fabryką chrupek czy opon.
Zarządzanie fabryką majtek nie jest tym samym co zarządzanie klubem piłkarskim. Pełna zgoda.
Ale -
- polskie prawodawstwo zrównało biznes pod tytułem fabryka majtek z klubem piłkarskim to raz.
- czy tego chcesz czy nie - jeśli ktoś wykłada pieniądze, to po to, żeby na nich zarobić. Doprawdy, jeśli są wyjatki to one potwierdzają regułę. Możesz oczywiście zatkać uszy, tupnąć nogą i powiedzieć: nieprawda - Twój wybór.
I teraz dochodzi do tego o czym pisałem - są warunki wejścia i warunki wyjścia - i są to rzeczy zmienne w zależności od " wagi " towaru.
Inne są warunki w Niemczech, Hiszpanii, Czechach, Ukrainie a inne są w Polsce. To jest element, którego nie bierzesz pod uwagę i który nie jest uniwersalny. Zacytowałeś z duma Guy Roxa - tylko, że on mówi o jednym elemencie - nie biorąc pod uwagę całej reszty. Albo też bierze on to pod uwagę ale fałszywie zakłada, że to co on uważa za normalność jest normą na całym świecie i nie warto o tym wspominać, bo to tak jakby pisać o tym, że niebo jest niebieskie - otóż tak nie jest. Wartosc towaru pod tytułem piłka nożna jest inna w Niemczaech inna w Hiszpanii a inna w Polsce. To determinuje wiele różnych poczynań inwestorskich i różnych strategii.
I do czego zmierzam - gdybyśmy byli kibicami jakiejś niemieckiej drużyny - to podejrzewam, że nie napisałbym ani jednego postu w tym temacie, ponieważ zgodziłbym sie z Toba w każdym calu.
Zwracam uwagę na post ostatni post Bronexa - jest to post z którym się zgadzam i który jest głosem diagnozującym dobrze stan rzeczy.
NIe oczekuje żadnej aprobaty - piszeo dlatego, że wydaje mi się, że wasza jazda po mojej osobie bierze sie ze zwyczajnego niezrozumienia tego co piszę.