kalashnikov2 napisał(a):

Takie są pobożne życzenia realne jak dojście UPR do władzy.
A realia są takie, że we w miarę rozwinietej gospodarce rynkowej istnieje pewna zależność: im niższa inflacja, tym wyższe bezrobocie. Zachodnie szkoły ekonomiczne dopuszczają pewien poziom inflacji, który pozwoli zniwelować do minimum liczbę osób bez pracy. U nas jest ok 10% bezrobocia ale ono jest strukturalne, tzn. np. wykształcenie nieadekwatne do potrzeb rynku etc. czyli raczej się nie zmniejszy poniżej tego poziomu ale tylko i wyłącznie.... z powodu 2,5 mln(?) emigracji. Więc Rada Polityki Pieniężnej pozwala sobie na walkę z inflacją, wiedząc że w razie wzrostu liczby osób bez pracy - te najbardziej zdesperowane osoby po prostu wyemigrują. A ci którzy się za granicą nigdzie nie załapią, albo wogóle nie wyjadą - będą w Polsce jeszcze tańszymi wyrobnikami niż są teraz. Bo lepsza będzie kiepsko płatna praca, niż żadna. W tej calej polskiej "walce z inflacja" chodzi tylko o to żeby Polaczkom sie we lbach nie poprzewracalo od dobrobytu. A najzabawniejsze jest to, że to sami Polacy gotują Polakom ten los.
|
Nie wiem skad ta liczba, jedyne rzetelne dane jakie znam, to ok. miliona raczej niz 2.5mln. Poza tym, jakim cudem odplyw sily roboczej ma wywolac spadek plac

? Zwyczajne prawa popytu i podazy spowoduja, ze place beda rosnac, nie mowie ze wiele, ale jednak.
Mi sie wydaje, ze w calej walce z inflacja chodzi o to, ze wzieli sie za nia "ekonomosci" ktorzy jak stwierdzil Lysiak "sa jeszcze daleko od osiagniecia dojrzalosci plciowej i kazdy ich rolowal jak chcial" - to o KLD, badz monetarysci tacy jak Balecerowicz, walczacy z inflacja z takich samym zapalem, jak amerykanski rzad, ktory przez szalone zwalczanie inflacji (+ jeszcze kilka rzeczy/wydarzen) wywolal wielki kryzys.