stary dziad napisał(a):
|
Jasne, jedynymi niebzdurami i nienonsensami jest to co wyprodukuje Markus.
|
Chciałbyś.

Tymczasem wystarczy po prostu dokładnie i na spokojnie obejrzeć ten mecz bez z góry postawionej tezy, że Carbo najbardziej winny, by zobaczyć, jak wygląda rzeczywistość. Ty tego progu po prostu nie przekraczasz.
stary dziad napisał(a):
|
Przyjmij, że ja uważam że jakby Carbo stał tam gdzie stać powinien to prawdopodobnie nie doszło by do nieszczęścia. Mamy rozbieżność i nikt nikogo nie przekona. Przyjmij do wiadomości.
|
Przyjmuję do wiadomości, że masz takie "uważanie". Tylko że ono nie ma nic wspólnego z tym, co było na boisku.
Carbo
stał dokładnie tam, gdzie stać musiał - bo krył drugiego rywala. To jest krycie strefowe, a nie bieganie w dwóch miejscach naraz. Gdyby ruszył ku piłce, zostawiłby przeciwnika absolutnie wolnego w strefie pozwalającej na rozegranie piłki - i wtedy dopiero byłby to błąd, i to gruby. On był tam, gdzie w tym momencie powinien być, z zawodnikiem, z którym miał być. Za Nagamatsu odpowiadał Duda, a za przejęcie piłki wprowadzanej przez Krzyżanowskiego Duarte.
Po błędzie Dudy jedyną realną możliwość skasowania Japończyka miał Kutwa, który się zawahał i ani się szybko nie cofnął, by utrudnić możliwość przejścia prostopadłego podania, ani nie poszedł na niego do przodu odpowiednio wcześniej. Twój cały argument - że "gdyby stał gdzie indziej, to by nie było gola" - to właśnie postulat, żeby popełnił błąd. Bo każde inne ustawienie byłoby błędem. Piłka poszła przez oś Kutwa-Duda. Carbo nie mógł w tej sytuacji stać za Dudą i przed Kutwą.
A że "nikt nikogo nie przekona"? Jasne - bo trudno przekonać kogoś, kto patrzy na akcję z góry już ustaloną listą oskarżonych.
stary dziad napisał(a):
|
Hahaha. Wystarczy przeczytać Twą wypowiedź z 19 kwietnia z godz.19:12. (...) Wydźwięk z tego posta jest jednoznaczny.
|
"Wydźwięk" - czyli Twoja interpretacja. Moje
wymierne oceny zawodników po meczu opublikowałem dodatkowo na platformie X, w formie literalnej - nota przy nazwisku, bez rozbudowanej "opisówki", bez "wydźwięku" i bez miejsca na Twoje twórcze streszczenia. Skoro forma opisowa jest dla Ciebie zbyt trudna do prawidłowego zinterpretowania, zapraszam tam. Cyfra koło nazwiska - nie pomylisz się. No chyba że pomylisz.
stary dziad napisał(a):
|
Dam ci lekcję logiki. (...) Jeśli ja przyjmuję, że Carbo jest winny utraty bramki (choć wg ciebie jest to fałszywe założenie) to zasługuje na niską ocenę. cbdu
|
Lekcja logiki od kogoś, kto właśnie wyłożył ją sam na łopatki.

To, co opisałeś, to nie logika - to tautologia. "Jeśli założę, że jest winny, to zasługuje na niską ocenę." Genialne. Na tej samej zasadzie mogę założyć, że Ziemia jest płaska, i logicznie wywnioskować, że statki spadają z krawędzi. Wniosek jest poprawny formalnie - tylko przesłanka kompletnie zmyślona, więc cała konstrukcja nic nie warta. Dorzuć do tego jeszcze więcej łaciny "cbdu" - nie uratuje Cię.
stary dziad napisał(a):
|
Ok ale dla podparcia swojego argumentu dodaj jeszcze ze trzy diabełki.
|
Nie potrzebuję diabełków. Mam powtórkę meczu, konkretne statystyki i oczy, a nie głosowania kibiców. Polecam komplet.
stary dziad napisał(a):
|
Tak, uważam że praprzyczyną tej sytuacji było błędne ustawienie Marca co spowodowało kaskadę innych błędów.
|
"Praprzyczyna."

No proszę, już nawet nie przyczyna, tylko
pra-pra. Niedługo dojdziemy do tego, że wszystko to wina Wielkiego Wybuchu, bo gdyby nie on, to i Carbo by nie istniał, i gola by nie było.
Raz jeszcze, wolno: Carbo był w kryciu strefowym,
obok drugiego rywala, którego miał pilnować. Gdyby ustawił się dużo głębiej, zostawiłby tamtego samego. To nie jest "praprzyczyna" - to jest wypełnianie zadania.
Praprzyczyna, jeśli już, siedzi w kiepskim podaniu Krzyżanowskiego, nieprzejęciu piłki przez naszego napastnika i jej stracie po nim, a następnie w zgubieniu Nagamatsu przez Dudę, który podjął złą decyzję, oraz w zachowaniu Kutwy. Ale tego nie zauważasz, bo oni mają dobrze brzmiące nazwiska.
stary dziad napisał(a):
|
Czyli nie mam prawa dokonać krytycznej oceny konkretnego zagrania danego piłkarza (...) Rozumiem i tylko wyobrażam sobie co by to było jakby Marc był Żydem
|
Jakby Marc był Żydem, nic by to nie zmieniało w kontekście oceny tej i innych sytuacji, tak jak nie dodaje żadnego sensu ani prawdy lewactwu i mainstreamowi Unii Europejskiej nazywanie rasistami i wyzywanie od putinowców wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają i mają inną wizję świata.

Próbujesz cały czas tej samej metody, tylko przerobionej i zaadaptowanej do własnych potrzeb.
Ale skręcając w tę stronę tutaj po raz kolejny pokazujesz, o czym tak naprawdę jest ta Twoja "analiza taktyczna". Nie o ustawieniu. Nie o kryciu strefowym. Nie o "szóstce". Tylko o paszporcie. Dziękuję, notuję. Następnym razem od razu wklejaj paszport, oszczędzisz sobie serii akapitów o "szóstce", w grze której - jak nieustannie pokazujesz - się kompletnie nie orientujesz
stary dziad napisał(a):
|
Jasne, zapoznam sie z PSX i na pewno dzięki temu zrozumiem niuanse taktyczne a wtedy porozmawiamy jak równy z równym
|
Skorzystaj z tej rady, bo z Twoją wiedzą na temat futbolu, pokazywaną przy dyskusji na temat gry szóstki, czy uznawania za autorytety w sprawie Karcza lub głosujących kibiców, tylko tam możesz się wykazać.
stary dziad napisał(a):
|
Tak, potwierdzam, Carbo stał z boku. A jak go piłka minęła, to truchcikiem udał się w kierunku bramki.
|
"Stał z boku" - tak, bo
tam miał stać. To nie jest "bok" z przypadku, tylko pozycja wynikająca z ustawienia i krycia drugiego zawodnika. Możesz to nazywać "bokiem", "dziuplą", "piaskownicą", czymkolwiek - od zmiany nazwy taktyka się nie zmieni.
stary dziad napisał(a):
|
Napisałeś: "jak przeglądniesz swoje wpisy o Carbo z DŁUŻSZEGO OKRESU". Marco gra u nas już prawie 3 lata. Sugerujesz (...) No mistrzowski fikołek.
|
Mistrzowski fikołek polega na czym innym - na tym, że Ty w poście #207 zarzucasz mi peany z niedzieli 19:12, a potem sam radośnie oznajmiasz, że dzień później "rura mi zmiękła", bo pisałem, że Carbo popełniał błędy i nie grał rewelacyjnie.

Czyli sam - własną ręką - mimochodem właśnie udokumentowałeś, że nawet wedle Twoich własnych, tendencyjnych wizji moja ocena jest
zniuansowana, a nie peaniczna. Że nie biorę w niej pod uwagę tylko samych statystyk.
I po tym triumfalnym samostrzale dalej wmawiasz mi jakobym uważał Carbo za lidera zespołu czy piłkarza niemal bezbłędnego w tamtym meczu..

Brawo. To jest dopiero fikołek, do tego z półobrotem i bez asekuracji.
A "dłuższy okres" dotyczy tego wątku i tej Twojej kampanii przeciwko Carbo, która sięga daleko poza jeden mecz - serce dla innej drużyny, narodziny dziecka, schodzący, "abdykacja", "truchcik", teraz "praprzyczyna". Za każdym razem nowy pretekst, ta sama teza z góry. I to jest właśnie ten "dłuższy okres", o którym pisałem.
Możesz dalej w to brnąć, ale pokaż w końcu choć jeden
mój wpis, w którym nazwałem Carbo "graczem meczu" z Ruchem albo tym "liderem zespołu" w Chorzowie, bo na tym zarzucie zbudowałeś pół swojej tyrady. No właśnie - nie pokażesz. Bo go nie ma.
A więc Stary Dziadzie:
- Twój argument o "źle stojącym Carbo" jest argumentem
za tym, żeby popełnił błąd. On stał tam, gdzie musiał stać, żeby kryć drugiego rywala. Zanim piłka dotarła do Nagamatsu, którego krył i za którego odpowiadał Duda, pomyliło się jeszcze trzech zawodników przed nim, począwszy od wprowadzającego futbolówkę do gry Krzyżanowskiego. Każda inna pozycja = prawdziwy błąd w ustawieniu.
- Moją ocenę zawodników masz w tym wątku opisowo, a dodatkowo - dla osób, którym opisówka sprawia trudność - w formie liczbowej na X. Nie pomylisz się: jest nazwisko, jest cyfra. Nie ma miejsca na twoje manipulacje i wmawianie nieprawdy.
- Jak tylko opanujesz "szóstkę", krycie strefowe i różnicę między "stał z boku" a "stał tam gdzie miał" - chętnie wrócę do rozmowy. Do tego czasu życzę miłego oglądania meczów przez paszport.
