Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#30418
Stary 26.03.2026, 18:58
grogoriogreg napisał(a):Wyświetl post
Dalej nie rozumiesz. Problem byłby, gdyby 10 słabych Polaków zarabiało tyle, co 10 dobrych obcokrajowców.
Ale tak nie jest, bo biorąc 1-2 wyrażnie przepłaconych Polaków zapominach o dużo wiekszej ilości zagranicznego szrotu.

Nie da się budować kadry w taki sposob, jak robi to Wieczysta, w ktorej pewnie 20 zawodnikow ma wysokie kontrakty.

Nie da się mieć w treningu tylko 15 dobrze oplacanych pilkarzy na treningu. Boję się, że nawet nie wiesz jakie kwoty dostają juniorzy.

Niestety legł Twój mit taniego Hiszpana, ale powyższa lista nie tylko to pokazuje, więc tutaj kończę.
Ależ właśnie tak było, że w Wiśle i nie tylko w Wiśle: 10 słabych Polaków zarabiało tyle samo, albo nawet i więcej, niż 10 dobrych obcokrajowców . Uryga, Zwoliński, Sapała, Młyński, Żyro, Sobczak, czy wcześniej Janicki, Kieszek, Sadlok, Niepsuj, Mak, itd. zarabiało porównywalne lub nawet większe pieniądze niż ogromna grupa zawodników sprowadzonych z Hiszpanii czy z zagranicy w Wiśle. Pomimo iż byli od nich często mniej przydatni i wartościowi. Takie są fakty, które właśnie pokazana przez Ciebie lista pięknie pokazała. Dzięki jej wklejeniu jedyny mit, który w tym momencie legł, to mit, że w Hiszpanii, czy patrząc jeszcze szerzej, zagranicą, nie ma zawodników tańszych i bardziej wartościowych niż polscy *solidni ligowcy*, tacy jak wspomniany już wielokrotnie Uryga czy Zwoliński, których warto zamiast nich sprowadzać.

Jeszcze raz dziękuję za wykazanie tego.

Obecny sezon i transfery takich obcokrajowców jak Lelieveld, Giger, Grujcić, Bozić najlepiej pokazuje, że zdecydowanie bardziej opłaca się inwestować w takich obcokrajowców niż w nowych Zwolińsko- czy Żyropodobnych.

A teraz do reszty tych Twoich cudów logicznych. Piszesz o dużo większej ilości zagranicznego szrotu, tylko że to jest klasyczna ucieczka w bok. To nieprawda, najwięcej beznadziejnie słabych zawodników w Wiśle na przestrzeni ostatnich lat było z krajowego rynku. Ponadto nikt nigdy nie twierdził, że każdy obcokrajowiec jest trafiony. Tak samo jak nie każdy Polak jest nietrafiony. Problem polega na czymś innym. Na relacji jakości do kosztu. I na jej obecności lub braku. Właśnie tutaj polscy "solidni ligowcy" tacy jak Sapała od lat potrafili robić w Wiśle interes życia, dając drużynie mniej niż tańsi albo podobnie wyceniani gracze z zagranicy. Więc nie próbuj przykrywać tego chochołem o "zagranicznym szrocie", bo to nie obala meritum, tylko pokazuje, że sam od niego uciekasz.

Druga rzecz. Znów wpychasz do dyskusji Wieczystą, choć nikt o budowaniu kadry na modłę Wieczystej nie mówił. To jest dokładnie ten sam prymitywny numer, co w każdej biednej polemice. Bierzesz skrajność, malujesz ją grubą kredką, a potem bohatersko z nią wygrywasz. Tylko że nikt rozsądny nie proponuje 20 wysokich kontraktów i futbolowego bazaru w wersji Twojej wyobraźni. Chodzi o to, żeby budżet ładować w jakość, a nie w narodowościowy sentyment i ligowe nazwiska, które od dawna żyją bardziej z etykietki niż z gry. Między "przepłacajmy przeciętnych Polaków" a "róbmy Wieczystą" jest jeszcze coś takiego jak myślenie. Wiem, brzmi egzotycznie, ale spróbuj.

Trzecia sprawa. Ten lament o tym, że "nie da się mieć tylko 15 dobrze opłacanych piłkarzy" też jest kulą w płot, i to kopniętą piszczelem. Bo znowu odpowiadasz na coś, czego nikt nie napisał. Kadra musi być odpowiednio szeroka, to oczywiste. Tylko szerokość kadry nie oznacza obowiązku utrzymywania stada przeciętniaków na kontraktach, żeby im nie robić przykrości czy nie zostawiać na lodzie, które to kontrakty w sumie zaczynają pożerać budżet bardziej niż jeden naprawdę dobry piłkarz z zagranicy, którego można byłoby za tę sumę utrzymać. Bo tak postanowił sobie postępować Królewski.

Właśnie o tym była mowa.

O sumie tych wszystkich Brodów, Starzyńskich, Talarów, Olejarek, Jarochów, Łasickich, Sukiennickich i innych "bo może kiedyś odpali", którzy osobno wyglądają niewinnie, ale razem robią całkiem pokaźny rachunek za bardzo marny zwrot sportowy, za których pensje można byłoby pozyskać przynajmniej jednego porządnego, przydatnego i naprawdę wartościowego obcokrajowca. To nie jest żadna abstrakcja. To jest elementarna arytmetyka. Taka, z którą najwyraźniej jesteś na pieńku.

No i wracając do najlepszego . "Legł mit taniego Hiszpana". Nie, kolego. Legł mit Twojej argumentacji. Bo lista, na którą się powołujesz, nie pokazuje, że Hiszpanie czy obcokrajowcy są nieopłacalni czy niewspółmiernie drodzy do swojego znaczenia dla drużyny. Pokazuje dokładnie odwrotnie. Pokazuje, że dobrzy zagraniczni zawodnicy będący aktualnie w wiślackiej TOP10 płac dalej potrafią być lepszą inwestycją niż polscy ligowcy z wyższymi albo porównywalnymi kontraktami. I częstokroć są rzeczywiście tańsi od polskich zawodników. Pokazuje też, że największy problem nie leży w tym, że dobry obcokrajowiec zarabia swoje, tylko w tym, że za długo w polskiej piłce płaciło się za sam paszport, za "ograny w lidze", za "charakter", za "szatnię", a potem na boisku zostawały z tego trociny.

Więc nie, niczego mi tu nie obaliłeś. Przeciwnie. Jeszcze raz, bardzo uprzejmie jak na okoliczności, potwierdziłeś to, co od dawna widać gołym okiem. Na rynku hiszpańskim i szerzej zagranicznym da się znaleźć piłkarzy lepszych, bardziej przydatnych i często bardziej jakościowych niż cała grupa krajowych *pewniaków*, którzy pewni są głównie jednego. Że kasa wpłynie na konto. Reszta to już teatrzyk dla naiwnych.
Ostatnio edytowane przez Markus : 26.03.2026 o godz. 19:12.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując