Karherop napisał(a):

Rozpatrywanie takich statystyk ma sens gdy weźmie się pod uwagę okres przed strata bramki oraz po. Logiczne że drużyna która goni wynik będzie oddawała więcej (kiepskiej jakości) strzałów oraz dochodziła do większej ilości sytuacji.
Do momentu zdobycia bramki przez Łeczna obstawiam że mecz nawet statystycznie był wyrównany.
Jak na naszą dyspozycję wczoraj to remis byłby sukcesem.
|
Spokojnie mogłoby być zwycięstwo przy lepszej skuteczności - tutaj zgoda z Arked.
Łęczna nic nie grała, miała jedną sensowną sytuację przed babolem Jarocha, gdzie gol to była w 100% wina tego piłkarza. Nikt go nie naciskał, poprostu zagrał jak idiota.
Drużyna grała wolniej, mniej agresywnie, pressing był bardzo słaby - praktycznie tylko Alfaro i Sukiennicki mocno cisnęli Łęczną. Choroba Rodado wiele tu tłumaczy.
Zabrakło też impulsu z ławki - Jop za długo czekał ze znianami, zresztą - bez Baeny nie było komu wygrać pojedynku czy dograć Zwolińskiemu. Wbrew temu co niektórzy tworzą - nie mamy mocnej ławki.
Jak nam wypadnie dwóch kluczowych zawodników (tutaj Rodado i Baena) a kilku innych jest zmęczonych - to musi się to odbić na jakości. Mimo wszystko mogliśmy i powinniśmy ten mecz wygrać. Łęczna była nędzna, bez konkretów z przodu - poza podarowaną przez nas bramką.
A że boisko do dupy (raz o mało przez to nie stracili bramki jak się pilka pod ich polem karnym zatrzymała) a piłkarze z Łęcznej to żałośni pajace i symulanci - nic nowego. Kolejny gównoklubik próbujący nie grać w piłkę bo im to wybitnie nie wychodzi. Chociaż przyznam że ten cały cyrk z drugim bramkarzem był wyjątkowy. Czekałem jeszcze czy majtki będzie zmieniał.
Mecz do zapomnienia. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w następnych spotkaniach. Mam nadzieję że te same mendy które uaktywniły się teraz po porażce znowu na długo zamilkną, ew. będą przeżywały zwolnienie Krzoski.
@Stelio - do przerwy Płock nam tylko dwie/trzy bramki wrzuci? Przegraliśmy, chwilo trwaj!