|
Wójtowicz całą zeszłą jesień ględził u Ryszki, że chciałby zobaczyć Wisłę pod wodzą innego trenera niż Sobolewski. Najlepiej zagranicznego. Jak już zobaczył to stwierdził, że on od razu mówił, że nic z tego nie będzie, bo ta kadra od początku była źle skonstruowana i to w ogóle bez sensu i trener nie miał znaczenia. Napisze inaczej, czy gdyby nie było bardzo specyficznych kontuzji Colleya i Dudy to ktokolwiek pamiętałby jego pierdy z konferencji. Takie trochę dziennikarstwo z epoki gazet drukowanych. Tu pierdnę, tam pierdnę coś się sprawdzi coś nie, a tych rzeczy, które czas zweryfikował jako farmazon i tak nikt nie pamięta i nie zweryfikuje, bo gazety poleciały do śmieci. Bajtlok i tyle.
Z zarzutami o srakę przy bronieniu Moskala to po wczorajszej konfie przede wszystkim proszę skierować się do Jopa, który potwierdził wszystkie argumenty, którymi broniono poprzedniego trenera. I to nie tu na forum, ale w pierwszej kolejności w przestrzeni medialnej sięgała po nie masa osób mających w piłce z pewnością większy autorytet niż nołnejmy z forum idiotów. Oczywiście można powiedzieć, że Mariusz próbował być kurtuazyjny, ale stwierdzenie, że szok po decyzji w kadrze i sztabie był taki, że był problem z prowadzeniem poniedziałkowych zajęć już poza kurtuazje zdecydowanie wykracza, więc nie widzę powodów, żeby reszty wypowiedzi również nie traktować jako szczerą.
Puchar Polski zdobyli Rude, Sobolewski i Jop. Tak uszeregowałbym to według wkładu poszczególnych trenerów. Natomiast gdybym był przekorny to powiedziałbym, że kluczem było, iż w rundzie ze Stalą Rzeszów drużyny nie prowadzili ani Albert ani Radek.
Królewski po poniedziałkowych farmazonach o działaniu pod wpływem impulsu, przyłapaniu go na kilku logicznych kłamstwach i ogólnej ocenie w większości mediów jako człowieka niezrównoważonego. Wczoraj zaczął sprzedawać wersję, że to jednak była decyzja głęboko przemyślana. Powiem tak, po przejrzeniu dziś internetu odnoszę wrażenie, że media zaczynają tracić zainteresowanie jego wypowiedziami. Trochę jak z Najmanem u Stanowskiego. Do któregoś momentu to żarło, ale granice zainteresowania tym, że ktoś publicznie robi z siebie farmazona też istnieją.
W ogóle to mam podejrzenia, że jeśli faktycznie był dogadany z Rudym. To jak Albert zobaczył jaką negatywnie pijarową szopkę odjebał Jarek przy całej akcji, to zwyczajnie podziękował i się z całego cyrku wypisał. I to chyba byłoby najlepszym podsumowaniem. Prezes, który tak sprytnie i przebiegle wyjebał z roboty trenera, którego nie chciał, że ten upragniony wziął i spierd0lił.
|