Wyświetl pojedynczy post
TIR_DO_SŁUBIC
Senior Member
 
 
Od: 05.2017

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2217
Stary 01.06.2024, 21:00
GrassSnake napisał(a):Wyświetl post
.To jest tekst którym nie udało mi się zainteresować możnych tego forum na X niedługo po wyborze Rude. W sumie może lepiej. Dziś z perspektywy czasu łatwiej ocenić trafność opowiastki. Jak się dziś czujecie z trenerem od sztucznej inteligencji? Widzicie sami siebie w tej opowiastce? To dobrze. Powinniście.

Dr Jarek i Pan Marian. Opowieść wiślacka – odcinek 1.

Jak Cyber Marian znalazł Alberta.

Jarek był w fatalnym nastroju. Końcówka roku zbliżała się nieubłaganie, a problemy nie chciały się same rozwiązać. Żaden trener dający jakieś szanse na poukładanie drużyny nawet nie chciał słyszeć o półrocznej współpracy. Kwoty jakich oczekiwali ludzie z jakimkolwiek doświadczeniem i sukcesami absolutnie nie przystawały do pierwszoligowych realiów nawet tak przepłaconej drużyny jak Wisła. Na placu boju został tylko jakiś bezrobotny kandydat na trenera, którego wynalazł w Hiszpani Kiko no i Mariusz.

Niestety standardowe zagranie z wypuszczeniem ploty o niechybnym wyborze Mariusza przyniosło opłakany efekt. Najważniejsze źródło wiedzy i fundament wszystkich decyzji Jarka czyli opinia użytkowników X w większości przypadków była negatywna. I to wyraźnie negatywna. Mimo wszystko skłaniał się on do tej oszczędnościowej opcji. Już miał zadzwonić do Mariusza kiedy z zakamarków podświadomości, jak zawsze w takich sytuacjach, wypełznął Cyber Marian.

- I jak? Opuszczony? Samotny? Rozsądne opcje znów nie wypaliły? – syknął ironicznie. – Mówiłem, że trzeba ostro grać. Do przodu!

- Ale jak do przodu? Z czym? – zapytał płaczliwie Jarek. – Nikt z nami nie chce nawet rozmawiać. Nie stać nas.

- Jest ten ziomek od Kiko. Albert czy jak mu tam. Ten się nada. Tani jest i bezrobotny. Zgodzi się na wszystko. Nawet na półroczny kontrakt. Trenowanie mu niezbyt idzie, ale za to coś tam ma wspólnego ze statystykami i danymi. Szkołę jakąś nawet założył. Zrobimy z tego technologiczną opowieść sezonu. W moim stylu!

- W Twoim stylu to już obiecywaliśmy nowoczesne systemy dla Wisły w 2019 i później też, inwestorów kilka razy i bazę w Myślenicach i nawet nie chce mi się dalej wymieniać. Mam dość wypuszczania się z tymi obietnicami. W końcu ktoś to podsumuje i co ja wtedy zrobię? – żachnął się Jarek. - Nie dalej jak rok temu mnie namówiłeś, żeby opowiadać o nowoczesnym systemie do kontaktów z kibicami. I wyszło jak zawsze. Nic nie mamy!

- Kto Ci to podsumuje? Dziennikarze? Im płacą za kliknięcia, a nie za myślenie i głębokie teksty. Jak im rzucimy nowy intrygujący temat to o przeszłości zapomną jak na komendę. A jak nie to się ich przekabaci sprzedając parę klubowych tajemnic na wyłączność. Pięć lat to robimy i działa. Czemu teraz miałoby nie zadziałać?

- A kibice?

- Kibice? – Cyber Marian aż się zakrztusił ze śmiechu. – Przecież to są głupole. Wystarczy im trochę komplementów wrzucić, połechtać ego, a potem wstawić kolejny kit. Wystarczy, żeby mądrze brzmiał i załatwione. Oni kochają czuć się wyjątkowi i można to zawsze wykorzystać. Dobrze wiesz. Szczególnie, że teraz jak walczymy o ich sprawy i te wyjazdy to znów mamy wsparcie. Czuję to!

- Ale to nie jest takie proste. I wśród dziennikarzy i wśród kibiców są tacy co już się kolejny raz nie dadzą wkręcić. Im więcej czytam X’a tym bardziej jestem o tym przekonany. – zaooponował Jarek. – Co będzie jak zaczną nas punktować i krytykować?

- Jak to co? To co zwykle. Tych głupich których kontrolujemy napuścimy na tych mądrych.

- Nie mów tak o nich. Przestań! – krzyknął w nieczęstym przypływie odwagi Jarek. – To są dobrzy ludzie. Oni chcą jak najlepiej dla Wisły, a my to wykorzystujemy bo są od nas mniej inteligentni. Źle mi z tym… czasami.

- Jak tam sobie chcesz. Głupi czy naiwni. Na jedno wychodzi. Można ich wykorzystać, żeby pognębić krytyków. Tak jak zawsze. – Cyber Marian uśmiechnął się lekko na wspomnienie tych wszystkich wygranych bitew w social mediach.

- I naprawdę mamy wszystko postawić na tego człowieka od Kiko? Przecież on nie ma żadnych większych doświadczeń. Zero sukcesów. A patrząc na to jakie miał cele to za co się nie zabrał to porażka. W dwa lata przegrał trzy baraże!

- Człowieku, mamy drużynę dwukrotnie droższą od prawie wszystkich konkurentów!

- Nieprawda, jest kilka na tym samym poziomie finansowym… - słabo starał się zaprzeczyć Jarek.

- Błagam! - przerwał mu Cyber Marian. – Nie wkręcasz teraz dziennikarzy i kibiców tylko rozmawiasz ze mną… znaczy sam ze sobą… znaczy jak zwykle. Bądźmy poważni. Przepłacamy co najmniej dwukrotnie. Z taką drużyną każdy rozniesie tę ligę.

- Radek nie rozniósł. Nie udało się dwa razy. – Jarkowi głos się załamał.

- Bo Radka trzeba było po pierwsze nie zatrudniać, a po drugie zwolnić. Uparłeś z tym swoim DNA i tą wiślackością. I nie miałeś jaj żeby go zwolnić. Znów Cię potem musiałem ratować tymi bzdetami o algorytmie i spełnianiu wewnętrznych wymagań. Trochę się rozmyło dzięki temu, ale nie zawsze tak będzie. Czasem trzeba działać!

- No dobrze. Załóżmy, że pójdziemy w tego Alberta. Jak z tego zrobimy sukces? Przecież on jest z tego samego klubu co Kiko. Nawet największe głupole zorientują się, że to z jego polecenia i że to wersja budżetowa. – zmartwił się Jarek.

- Jak zwykle ja się tym zajmę. – wyszeptał czule Cyber Marian czując, że właśnie udało mu się przejąć kontrolę. – Po pierwsze wezwiesz Piotrka i każesz mu przygotować taki algorytm, żeby wyrzucił krótką listę na której będzie kilka fajnych nazwisk w tym Papszun koniecznie no i ten Albert oczywiście.

- No to się da zrobić. Chłop ma tak krótką historię, że odpowiednie zależności można na oko wychwycić. Damy radę! - ucieszył się Jarek. – Ale co będzie jak Piotrek nie zgodzi się na taką manipulację?

- Powiesz mu, że to konieczne i że dzięki temu zrobisz z niego mistrza świata od statystyk. Nie ma takich, którzy by się oparli potencjalnej chwale i popularności. - uśmiechnął się chytrze. - A do załatwienia będzie to banalnie proste. Wystarczy wrzucić taki tekst choćby Szymonowi, temu z Weszło który bezkrytycznie publikuje wszystkie głupoty jakie mu opowiadamy i Piotrek zostanie mistrzem świata analityków. - zbagatelizował problem Cyber Marian.

- Dobrze. To powinno się udać. Przygotujemy algorytm i co dalej?

- Najpierw opublikujemy jakiś niezbyt jasny opis algorytmu. Może być na zamkniętej grupie Socios na fejsie. Będzie trochę tajemniczo, trochę ekskluzywnie. Mamy tam wystarczająco dużo inteligentnych inaczej klakierów, żeby wywołać pozytywny efekt. Dopiszemy jakiś kawałek o profesjonalizmie, wizji długoterminowej i potem samo poleci.

- I tyle?

- Jak tyle? – zirytował się Cyber Marian. - To dopiero początek. Potem trzeba pójść na wywiad do jakiegoś wiarygodnego dziennikarza. Takiego co jeszcze nie jest postrzegany jako nasz człowiek, który uwiarygodni to swoimi zasięgami.

- No to Bartek Karcz odpada.

- On na pewno odpada. To musi być ktoś z wyższej półki. Ale tacy są inteligentniejsi więc trzeba uważać. Tak, żeby nas nie poniosło.

- To raczej Ciebie ponosi. – zauważył Jarek.

- Nas ponosi! Pracujemy razem! Myśl do kogo z tym pójść a nie krytykuj.

- No już dobrze, dobrze. Idealny byłby Tomek Ćwiąkała. – rozmarzył się Jarek. - On lubi statystyki więc byłoby wiarygodnie. Jego będzie łatwo wkręcić. Postaram się to załatwić. Co dalej?

- Ważne aby w tym pierwszym wywiadzie delikatnie rozwinąć wizję naszej nowoczesności, poopowiadać o długoterminowych strategiach. Standardowy kit z branży do wyciągania kasy z naiwnych inwestorów. To znasz na pamięć. Ale nie możemy zapomnieć o jednym. Trzeba gdzieś niby przez przypadek wrzucić, że poza listą od sztucznej inteligencji była też lista od Kiko i że one się w jednym przypadku pokrywały. Wszystkich co się będą potem czepiać tego Castellon załatwimy w ten sposób. Pewnie niejeden domorosły detektyw się znajdzie co będzie chciał błysnąć i to odkryje jako obiektywny dowód z przeszłości. – Cyber Marian aż nerwowo zachichotał oczarowany własną przebiegłością.

- Dobrze wiesz, że to co będziemy mieć nie ma nic wspólnego z żadną sztuczną inteligencją. To nawet za bardzo na miano algorytmu nie zasługuje. Ale sam pomysł genialny. To się naprawdę może udać.

- Oczywiście, że się uda! Nam zawsze się udaje! - krzyknął Cyber Marian. – Kilka dni po pierwszym wywiadzie podamy nazwisko. Sukcesy w Meksyku i Stanach sprzedamy jako jego. Wrzucimy zdjęcie z Beckhamem! Czasy Kostaryki i Hiszpanii opiszemy miejscami które zajmował. Trzeba to tylko dobrze podkręcić. Gawiedź to kupi. Musi kupić.

- A co będzie jak się zorientują, że on przy tych sukcesach to nawet nie był asystentem tylko asystentem asystenta? I że to zdjęcie z Beckhamem jest warte tyle co moje z Dellem? I że przegrał wszystkie trzy baraże w jakich grał, choć miał drużyny z najwyższym budżetem?

- To ich załatwimy w jeden dzień. – Cyber Marian rozsiadł się z tryumfalnym uśmiechem w wirtualnym fotelu. – Zrobimy z nich wrogów postępu, zaprzańców i leśnych dziadków, wrogów budowania długoterminowej wartości, wrogów sztucznej inteligencji. Rozniesiemy ich i to nie swoimi rękami. Pożyteczni idioci ruszą do akcji po drobnym wypuszczeniu. Jak zawsze.

- Tak! To może się udać! To musi się udać! – wykrzyknął uradowany Jarek. – No to jak mamy plan to teraz możemy już jechać do domu pogadać z Olą o świętach.

- Z Olą to już sobie sam lepiej pogadaj. – odpowiedział Cyber Marian wycofując się szybciutko z powrotem do podświadomości.
Co to za gówno? Jak chcesz błyszczeć to posyp się brokatem.
Probierz cwel! Ole ole ole! AUUU AUUU!
Odpowiedz cytując