MaLk napisał(a):

|
Skąd spekulacja, że tam było jakieś "zamiast"? Skąd spekulacja, że poprzednio miał inną swobodę? Skąd spekulacja, że Królewski coś mu narzucił?
|
Zimą 2022 roku, gdy Kiko przychodził do Wisły, nie było ani słowa o żadnej sztucznej inteligencji, która to będzie opiniować transfery i tak dalej. Wtedy dostał swobodę doboru sobie ludzi i były na to środki. Zrobił to, dobrał odpowiedniego współpracownika, przeprowadzili bardzo wartościowe i jakościowe transfery z hiszpańskich niższych lig. To w całości była działka Kiko i jego współpracowników.
Królewski tą swoją wizję AI zaczął wprowadzać dopiero w tym sezonie, zatrudniając też nowego analityka. Gdyby wprowadzał ją wcześniej, na pewno od razu by się nią pochwalił. I to nie jeden raz.
Zakres zadań i rola Kiko uległa wówczas zmianie, Zawodników zaczął opiniować algorytm, to wdrażał Królewski i rozbudowywał, a nie inwestował w nowych ludzi do wyszukiwania zawodników, co nie jest żadną tajemnicą.
MaLk napisał(a):
|
Ponieważ za kolejnym razem mu się nie udało, to nie jestem na tyle odważny, żeby z jednego udanego razu wyciągać jakiekolwiek całościowe wnioski o umiejętnościach Kiko w tym zakresie. Nie oceniam po jednostkowych zdarzeniach. Nie pomijam innych jednostkowych zdarzeń. Jeśli już miałbym oceniać - to szukam tendencji, a nie wybieram tego, co pasuje pod tezę.
|
Twój problem polega na tym, że identyfikujesz co było tendencją, a co jednostkowym przypadkiem w sposób wadliwy, nie biorąc pod uwagę wszystkich okoliczności.
Jak miało mu się "udać za kolejnym razem", skoro Królewski wprowadzając swoje wizje przenoszenia działań do sztucznej inteligencji zmienił strukturę pionu sportowego i ograniczył rolę czynnika ludzkiego? Przecież ten model niejako z założenia wyklucza zatrudnianie nowych osób do pomocy dyrektorowi sportowemu, których robotę miał od teraz przejmować algorytm.
Nie było pieniędzy na rozbudowę pionu medycznego, skautów, nawet na kompletny sztab nowego trenera, a miałyby być na nowego współpracownika Kiko zamiast na gości od obsługiwania mitycznych algorytmów? Możesz próbować do tego przekonywać, powodzenia.
Ponieważ nie uważam Kiko za osobę, która kiedykolwiek orientowała się w sprawach sztucznej inteligencji, zakładam, że to Królewski narzucił mu ten model,czy sposób działania ograniczający jego wcześniejsze pole manewru, a nie on narzucił go Królewskiemu. Oczywiście możesz stwierdzić że się mylę i cała ta zabawa z algorytmami to wymysł i porażka Kiko, a nie Królewskiego, żyjemy w wolnym kraju. W każdym razie wiesz już dlaczego ja jej tu nie widzę.
MaLk napisał(a):
Nie, wcale nie musi. To znaczy nie musi, pod warunkiem, że ktokolwiek chce być w swoim wnioskowaniu logiczny. (...) Fakty są takie, że mieliśmy kadrę, która na początku wydawała się zaje*ista. A potem przyszły mecze z silniejszymi przeciwnikami i o realną stawkę. Ta kadra przerąbała wszystkie te mecze, niezależnie od tego, czy w danym meczu akurat grał Igbekeme (albo inny Iksiński) czy nie, więc sorry, ale nie ma tak łatwo.
Można się oczywiście spierać o to, ile procent było w tym zasługi Sobolewskiego, a ile samych zawodników, którzy w decydujących momentach mieli kupę w majtkach (co oznacza, że nie byli odpowiednio dobrani do stawki), ale ignorowanie obydwu aspektów uwłacza racjonalnemu rozumowaniu w świetle faktów. Faktów, nie spekulacji.
|
Kiko nie zawalił wtedy swojej roboty, więc nie ma żadnej logiki w przypisywaniu mu porażki na tym polu. Jego zadaniem w tamtym czasie było danie trenerom zawodników, którzy znacząco poprawią jakość gry zespołu i będą punktować dużo lepiej niż jesienią zapewniając realną możliwość awansu.
To zadanie zostało wykonane.
Dostarczył zawodników, którzy mieli jak pokazały późniejsze mecze wszelkie możliwości awansować bezpośrednio do ekstraklasy. Wygrali oni 12 na 16 meczów ligowych. Wystarczyło nie przegrać w Niepołomicach i Łodzi lub w Chorzowie bądź wygrać tylko jeszcze jeden mecz z Zagłębiem Sosnowiec.To nie był żaden silniejszy przeciwnik, żadna Mission Impossible, tylko słaba drużyna, która zresztą przez większość meczu przegrywała przy Reymonta pomimo koszmarnych taktycznych błędów Sobolewskiego i odesłania Igbekeme na trybuny, co na pewno miało wpływ na obraz tego spotkania.
Racjonalnemu rozumowaniu w obliczu faktów uwłacza jedynie pomijanie fundamentalnej roli Sobolewskiego w tej porażce i przypisywanie jego osobistych błędów Kiko.
Ta porażka "nie jest sierotą", odpowiada za nią przede wszystkim Sobolewski, bo to on podjął decyzje, które przegrały kluczowe mecze.
W każdym z nich miał dostępne i inne opcje, w każdym to on wybierał źle. Gdyby nie miał wyboru, bo nie zapewniłby mu go Kiko, nie dając do tego np. odpowiednich zawodników, wtedy ta porażka miałaby ojca w postaci Kiko. To Sobolewski wolał odesłać Igbekeme na trybuny i stawiać na Józka i Łasicę na obronie zamiast na Tachiego, nie Kiko. To on wymyślał irracjonalne taktyki w kluczowych meczach, przeprowadzał wyjątkowo głupie zmiany, stworzył całą lewą stronę z duetu Szywacz-Szot, a potem wszyscy udawali zdziwionych, że Ruch robił tam co chciał itd.
MaLk napisał(a):
|
Aha, przypominam, że Kiko był zwolennikiem pozostawienia Sobolewskiego
|
Sobolewskiego nie Kiko chciał trzymać na siłę, tylko Królewski, bo mu tak wychodziło z analiz, statystyk i modeli. To on go przede wszystkim bronił i nie chciał zwalniać. Już latem były głosy, że Kiko był innego zdania, szczególnie po tym jak Sobolewski obszedł się z Tachim. Jak to wyglądało naprawdę, trudno dziś przesądzić. Jeśli Kiko miałby namawiaćł Królewskiego do pozostawienia Sobola, tak, wtedy byłaby to również jego ogromna porażka i zła decyzja. Jeśli jednak chciał go zwolnić a Królewski się uparł, to całkowita odpowiedzialność za tak długie trwanie Sobolewskiego w Wiśle spada na barki Zaskrońca.