Karherop napisał(a):

To już chyba zostało dawno powiedziane, nie robimy w zimie wzmocnień składu, ponieważ dostosowujemy taktykę do posiadanego materiału ludzkiego. Każde inne podejście będzie albo debilizmem albo całkowitym rozmienieciem się z zawodem.
W przeciętnym zespole 1 ligi polskiej, złożonej z mieszanki zawodników o przeciętnym zdrowiu i inteligencji boiskowej nikt nie powinien spodziewać się cudów i wymagać rzeczy, które albo wymagają czasu, albo znakomitych umiejętności adaptacyjnych. Tu nie ma ani jednego, ani drugiego. Jak do tego dojdzie wybiórcza determinacja i lekceważenie rywali przez sztab i zespół to mamy to co mamy.
|
Mam do tego trochę inne podejście. Polecam pooglądać konfy z Jopem, bo padają tam dość ciekawe stwierdzenia. Oczywiście nie wprost i jest to moja subiektywna ocena, ale moim zdaniem Jop sugeruje w zawoalowany sposób, że ten zespół nie ma potencjału z perspektywy wymagań tej ligi na doszlifowanie jednego, uniwersalnego systemu gry, który pozwoli tydzień w tydzień regularnie zdobywać punkty. Po prostu jesteśmy na to za słabi. W ogóle z psychologicznego punktu widzenia zaczynam mieć potężne wątpliwości czy narracja odnośnie tej drużyny, że ma ona jakiś wydumany ukryty potencjał, że jesteście zajebiści tylko musicie się odblokować nie jest kompletnie ślepą uliczką. Czysto taktycznie w wypowiedziach Jopa dominował raczej pogląd, że co tydzień musimy wprowadzić coś co będzie dla przeciwnika zaskoczeniem, nie jakieś cuda raczej drobnostki, ale jednak rzeczy na tyle znaczące, że uchronią nas przed jednostajnością gry. Po czym po meczu wyjebać to do śmieci i wymyślić coś nowego, bo za tydzień z pewnością kolejny przeciwnik wyjdzie na to przygotowany.
Tymczasem u Rudego od początku dominował pogląd, że ma pewien konkretny, sztywny pomysł na tę drużynę, a jego wprowadzenie wymaga czasu i pracy. W rzeczywistości wygląda to tak, że przeciwnicy wydają się szybciej adaptować do naszego systemu grania, niż my nadążamy go szlifować próbując zbliżyć się do jakiejś wydumanej perfekcji, której osiągnięcie spowoduje, że "grając swoje" będziemy dominować w przynajmniej większości spotkań. Ja wiem, że w teorii mamy w pewnym momencie wyeliminować najważniejsze błędy, doszlifować zgranie i cyk - wskoczyć na wyższy poziom. W teorii. W praktyce niestety mam wątpliwości niekoniecznie odnośnie trenera, ale jego oceny odnośnie drużyny czy ta realnie w ogóle ma do tego potencjał.