Mamy troszku pecha ale to się idealnie wpisuje w całość projektu obecnego pt. Wisła Kraków. Mieliśmy 3, powiedzmy równych, równo słabych bramkarzy. Nie było sensu 3 trzymać na raz.
Wypożyczamy jednego, a na drugi dzień ten z nr 2 łapie kontuzje.
Wypożyczamy żeby zejść z budżetu płacowego, a teraz się okazje, że wypadało by poszukać nowego bramkarza, jeśli nawet nie z myslą o byciu nr 1 to na nr 2

Oszczędzimy na tym wszystkim czy jeszcze stracimy?
Czy to nie jest śmieszne? Chujowo zarządzany klub, a tu jeszcze jakby specjalnie wiatr w oczy.