Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7
Stary 05.11.2023, 18:08
Kurz napisał(a):Wyświetl post
Można oczywiście za każdym razem twierdzić, że trenerzy to wuefiści, ale w końcu należałoby się zastanowić (poza snuciem teorii w stylu Drozda), czy to czasami z nami kibicami jest coś nie tak, bo to wprost niemożliwe, żeby nasze spojrzenie na dokonania Wisły co roku aż tak rozjeżdżało się z rzeczywistością.
Nie no, bez przesady. Kibice ze swoimi oczekiwaniami oczywiście dokładają swoją cegiełkę do tego, że jest jak jest, ale z całą pewnością nie są tutaj czynnikiem o czymkolwiek decydującym. Tym bardziej, że te wagony piłkarzy, jakie się w ostatnich latach przewinęły przez Wisłę to byli w większości zagraniczni najemnicy, którzy nawet nie byli w stanie zrozumieć co akurat kibice krzyczą, a nawet gdyby rozumieli, to spędzając tutaj średnio mniej niż sezon mogli to mieć gdzieś.
Cytat:
Oczywiście możliwe jest to, ze zawodził każdy trener, ale mniej prawdopodobne od wersji, ze ściągamy po prostu za słaby piłkarzy.
Szukanie jednego powodu zawsze będzie skazane na porażkę przy takim horyzoncie czasowym, personalnym i okoliczności zewnętrznych. Tutaj w grę wchodzi multum powodów, które tworzą takie combo, jakiego żaden skład i żaden trener nie pociągnie. Klub jest źle zarządzany w każdym możliwym aspekcie funkcjonowania, nie ma pieniędzy, nie ma szkolenia, nie ma odpowiednich pionów, nie ma profesjonalizmu, nie ma kompetencji, nie ma stałości, nie ma wymagań, nie ma ambicji, sędziowie regularnie nas krzywdzą, miasto gnoi nas jak tylko to możliwe, dziennikarze się uwzięli, kibole niszczą resztki renomy przy każdej możliwej okazji, a jak przyjdzie co do czego, to nawet murawa... murawa też była zła. Można tak wymieniać w nieskończoność. Zawsze jak wydaje się, że coś idzie w dobrym kierunku, to gdzieś indziej coś pier*olnie.

W wersję, że ściągamy za słabych piłkarzy nie wierzę. Ściągamy najdroższych piłkarzy na jakich nas (nie) stać. Piłkarzy, którzy - w większości - w innych klubach - pokazują, że coś tam jednak potrafią.

To nie jest tak, że oni są za słabi - oni najczęściej po prostu nie pasują do tego, co chcemy grać, nie mają czasu żeby zacząć coś grać czy dostają trenera, który nie wie jak ich poprowadzić. Oczywiście - niektórzy są przy tym faktycznie za słabi.

Cytat:
I tu przychodzi mi do głowy kilka pytań. Po pierwsze, co musiałoby się stać, żeby wykluczyć wersję seryjnie słabych trenerów (znacząco słabszych niż w innych klubach) i jednak uznać, że to nasz potencjał zawodniczy nie daje żadnych gwarancji na sukces? A właściwie kto musiałby zostać trenerem i w jakim stylu polec, żeby kibice wzięli pod uwagę taką możliwość? I czy to w ogóle możliwe możliwe?
Żaden skład nie gwarantuje sukcesu. Żaden trener nie gwarantuje sukcesu. Na tym polega ten sport.

Co oczywiście nie oznacza, że - jak zdaje się myśleć Królewski - w takim układzie wystarczy robić coś konsekwentnie i ten sukces prędzej czy później sam przyjdzie.

Trzeba robić jak najwięcej, aby zwiększać prawdopodobieństwo sukcesu. Jeśli dane ogniwo ewidentnie nie działa i nie widać żadnych perspektyw na to, że może zadziałać, wymieniamy je. Ekipa trio, a teraz sam Królewski w przypadku piłkarzy wymienia za wcześnie, w przypadku wszystkich innych wymienia za późno.

Cytat:
Po drugie, dlaczego tak trudno pogodzić się z najprostszym wytłumaczeniem, czyli że osiągamy wyniki na miarę naszych możliwości? Byłaby to pigułka trudna do przełknięcia? Pogodzenie się z tym zabiłoby wszelką nadzieję; w końcu wiara w szybką poprawę to wentyl bezpieczeństwa?
Istotnie. Osiągamy wyniki na miarę aktualnych możliwości - chorego klubu z chorym właścicielem, chorym pionem sportowym, chorym trenerem, chorym pionem trenerskim, chorym pionem skautingowym, chorym pionem fizjo-medycznym, chorym pionem marketingowym, chorą sytuacją finansową, chorą polityką transferową, chorymi kibolami itp.

Oczywiście można w takiej sytuacji powiedzieć, że wszystko jest OK - wyniki pasują jak ulał do tego, co obecnie reprezentujemy, więc nie ma co się burzyć i kibice nie mają racji.

Można też... nie wiem... spróbować leczyć te choroby przynajmniej w minimalnym zakresie...?
Odpowiedz cytując