Kurz napisał(a):

|
Napisałem o tym przed chwilą. Mam wrażenie, ze w wykonaniu wszystkich klubów wygląd to tak samo. Lecha, Legii czy Rakowa. To co w końcu przeważa, to jakość niektórych piłkarzy, którzy rzeczywiście są elitą ekstraklasy. Ale i krwawienie z oczu podczas oglądania i bicie głową w mur, to chleb powszedni.
|
Przestań bredzić o Legii czy Rakowie.
W rozegraniu i poruszaniu się po boisku Sosnowiec był wczoraj lepszy od nas, widać było, że każdy wie co ma robić. Czasem może podali niecelnie, ale widać było, że wiedzą gdzie chcą podać. Nasi wszystko robili na pałę i to jest dramat. Cały sztab do wyjebania, na czele z legendami.
A Twoje mydlenie oczu jest żenujące. Już kopnięcie piłki prosto na 5 metrów traktujesz jak wirtuozerię.
Natomiast historia z murawą to coś niemożliwego. Kto decyduje o takich sprawach? Woźny? Wszyscy do wyjebania !!!
No chyba że to wygodne alibi stworzone celowo. W tym burdelu wszystko jest możliwe
Kurz napisał(a):

Jakie naiwniutkie podejście do rzeczywistości . Naprawdę nie dziwi cię to, że w pełni ukształtowani piłkarze, jeden w wieku 30, a drugi 26 lat nie wiedzą jak zachować się w podobnej sytuacji, baz prowadzenia za rączkę przez tatusia Sobola? Czego wobec tego naruszyli się w swoich poprzednich klubach? Co przeszkadza im być jak Turgeman, który z marszu pokazał więcej niż jego uwcześni koledzy, nie mając wcale lepszego treneiro. Czy naprawdę nie widzisz, ze przychodząc tu niemalże z ulicy Poletanovic potrafił wykonywać lepiej stałe fragmenty gry lepiej niż wszyscy zawodnicy Wisły ostatnich kilku lat, czego najwyraźniej nasze obecne melepety nie potrafią? Fernandez dał nam w poprzednim sezonie mnóstwo punktów, pomimo trenera, pomimo przeciwności losu i tych samych warunków. Więc może prawdziwy talent zawsze się obroni, a papierowy nie?
|
Ale o czym Ty pieprzysz? Gówno mnie obchodzi co kto robił w poprzednim klubie. Ważne, że teraz w Wiśle pod batutą mistrza Sobolewskiego i reszty para sztabu. Zapominają jak się zachować na boisku.
Turgeman grał pół roku, Poletanowic jeszcze krócej więc nie zdążyli przesiąknąć naszym klimatem popeliny uosabianym w sztabie i trenerach. Junca też przez pół roku wymiatał teraz już nie bardzo. Frydrych na początku kozak, po roku dramat. Co Fernandez grał pod koniec zeszłej rundy? Wielkie gówno. Więc nie pitol głupot, że się obronił bo dał dupy najbardziej ze wszystkich. Z Puszczą miał dwie patelnie i co?
Dlatego nie twórz alternatywnej rzeczywistości na propagandowe potrzeby.
Naszym największym problemem jest ....idołek tworzony przez sztab i pracowników klubu. To wpływa destruktywnie na wszystkich piłkarzy. Nie ma o czym dyskutować.