Elendil napisał(a):

|
To jest nie do wiary, skąd Kiko bierze tych gości. Od czasu Carlitosa chłop wyławia takie perełki, że nawet sporadyczne niewypały nie wpływają na cały obraz jego pracy. Czapki z głów..
|
Dokładnie tak. To, co robi ze wzmocnieniami Kiko i jakich piłkarzy potrafi wyszukać dla Wisły, to absolutny majstersztyk. Niestety u nas na forum paru oderwanych od rzeczywistości idiotów zamiast to doceniać, próbuje go obrażać tytułując pogardliwie per "Kikuś". Kikusia to oni mają najwyżej w swojej głowie.
Przechodząc do meczu. Hiszpanie są coraz lepiej ze sobą zgrani, dlatego ich dyspozycja i efektywność w akcjach kombinacyjnych rośnie, choć na razie nie idzie za tym skuteczność.
Niesamowitą robotę i zmianę jakościową daje Carbo: prawdziwy reżyser, który potrafi odebrać piłkę i bardzo inteligentnie oraz szybko ją rozprowadzić do piłkarzy ofensywnych. Osobiście uwielbiam patrzeć na elegancję w jego grze: to jak się porusza, panuje nad piłką, ustawia, gra na małej przestrzeni. Moim zdaniem nie tylko przerasta o kilka klas pierwszą ligę, ale generalnie jest obecnie najlepszym defensywnym pomocnikiem na polskich boiskach, włącznie z Ekstraklasą. Dlatego nawet gdy Sobolewski zrobił kolejne idiotyczne zmiany wpuszczając do środka pola jednocześnie Talara i Gogóła, tym razem gra nie posypała się całkiem.
Poprawę formy widać u Villara: dobrze na niego zadziałało wygryzienie ze składu przez Baenę. Dalej gorszy okres ma Alfaro.Tutaj uważam, że Sobolewski robi kolejny błąd, marnujący jego możliwości: powinien grać na swojej nominalnej pozycji lewego pomocnika, a nie być rzucanym do środka drugiej linii.
Coraz lepszą dyspozycję widać i u Urygi, który już nie popełnia poważnych błędów, gra coraz lepiej po powrocie na boisko. Wczoraj bardzo pewny punkt drużyny. Mimo to gra defensywna dalej kuleje: tu głównym powodem są słabi partnerzy Carbo w środku pola, którzy regularnie źle się ustawiają i popełniają błędy w kryciu oraz asekuracji, a także mizerność pozostałych obrońców. Colley nie jest pewny, Szot i Jaroch popełniają duże błędy w ustawieniu i kryciu, więc to nie może dobrze działać.
Wczoraj dużym problemem była także nieskuteczność pomimo strzelenia 4 goli. Nie może być tak, że na trzy-cztery doskonałe sytuacje zespół jest w stanie wykorzystać tylko jedną. Dobrze, że to tylko polska pierwsza liga.
Sobolewski oczywiście znów pokazał, że wniosków żadnych z przeszłości nie wyciąga i jak robił idiotyczne zmiany, tak robi nadal. Talar jeszcze potrafił się na coś przydać, ale Gogół to piłkarskie dno na poziomie Resovii.
Zobaczymy jak będzie z Podbeskidziem i na ile tam Sobolewski swoimi decyzjami będzie przeszkadzać drużynie w zwycięstwie.