No ale czy ktoś Starzyńskiemu nagle zabronił dobrze grać? Pragnę przypomnieć wywiad z nim (nie pamiętam gdzie, ale chyba któraś krakowska gazeta), gdzie mówił, że no troszeczkę mu uderzyła sodówka do głowy po paru dobrych występach w pierwszym składzie.
Z takim podejściem największe talenty przepadną, niezależnie od tego przez kogo będą prowadzone. Talent musi być poparty ciężka pracą, a nie myśleniem o gruszkach na wierzbie i sodówką.
Szczyt formy miał za psychola, może w takim razie potrzebuje dostać mocniej w palnik na treningu, żeby pokazać pełnię swoich możliwości?
