Greg25 napisał(a):

- jeden warunek, rywal musi dać się wciągnąć, jeśli liczy tylko na kontry, to średnio to wyjdzie. Kto miałby oddawać te strzały z dystansu, czy chodzi Ci o te dwie bodajże próby Fernandeza, Wachowiaka, Młynka, kto poza nimi miałby to robić? Rozgrywanie krótko przed polem karnym - było kilka takich prób z wykorzystaniem Dudy, Fernandeza, ale jak przeciwnik nastawia się na kontry, to trzeba to robić z wyjątkowym wyczuciem, bo każda strata pachnie stratą bramki.
Drużyna się zgrywa, robi stałe postępy, chyba każdy ogarnięty to dostrzega, najbardziej mnie wkurza, jak jakiś tępy nieudacznik z klapkami na oczach, który poza pierdzeniem w krzesło przed komputerem kompletnie nic w życiu nie osiągnął, zaczyna ubliżać ludziom, którzy mają na swoim koncie niemałe osiągnięcia. Brzęczek był najlepszym rozgrywającym swoich czasów, i wcale nie grał tylko z kontry... Jeżeli chodzi o kwestie szkoleniowe, to mamy chyba najlepszy duet trenerów, jaki mógłby nam się trafić i gdyby ktoś z zarządu słuchał rad forumowych pseudo-fachowców, to dzisiaj mielibyśmy powtórkę z poprzedniego sezonu, kopalibyśmy się po czołach z jakimś kolejnym wynalazkiem pokroju Guli, czy Hyballi, który brak wyników tłumaczyłby brakiem czasu i w ogóle totalnym .......nikiem, który trzeba posprzątać. Nie byłoby ani gry, ani wyników.
|
Co Ty bredzisz

. Kto miałby oddawać strzały z dystansu? Ufoludki ! Bo niby kto? Nasi nie potrafią kopnąć z 20 m w bramkę bo ich geniusz trenerki Brzęczek uczy dopiero pół roku. Dać mu czas

.
Każda strata pachnie stratą bramki, bo geniusz trenerki Brzęczek uczy naszych tylko pół roku. Dać mu czas.
Kiedy przeciwnik się cofnie, nie potrafimy mu zagrozić, kiedy zaatakuje i straci piłkę zamiast wykorzystać okoliczności i zaatakować to marnujemy czas, bo my się na kontry nie nastawiamy, pozwalamy się cofnąć i znowu nie potrafimy zagrozić. Wszystko to w buraczanej pierwszej lidze.
Wynalazki typu Gula czy Hyballa to prze geniuszu trenerki Jerzym 1/14 Brzęczku, profesorowie.
A co do czasów Brzęczka i jego geniuszu rozgrywającego. Był taki mecz kiedy na stadion Widzewa przyjechała silna europejska drużyna lubiąca stawiać autobus. Nasza kadra po heroicznym boju wyszarpała zwycięskie 1:0, jak to zwykle bywało w czasach Brzęczka.
Aleksander Kłak
Tomasz Wałdoch
Roman Szewczyk 1 capitan.png
Marek Koźmiński
Roman Kosecki
Piotr Czachowski
Leszek Pisz
Jerzy Brzęczek
Jacek Ziober
Jan Furtok
Andrzej Juskowiak
Taki był skład, plejada gwiazd polskiej piłki. Przeciwnikiem było San Marino, a zwycięską bramkę strzelił Jan Furtok ręką. Takie to były czasy reżysera gry Brzęczka.