wolfy napisał(a):

azor - mam w dupie opinię ludzi którzy nie chodzą i pewnie długo nie pojawią się na Reymonta. Aktualnie priorytetem jest utrzymanie. Kibice - klienci przychodzący na produkt Wisła Kraków jeszcze długo nie będą nam grozić - aktualnie oglądanie gówna jakie gramy przyciąga tylko masochistów zwanych kibicami.
Widzę że koniecznie chcesz pokazać wyższość moralną, nie wiem po co, nic się wielkiego nie wydarzyło. Robisz tylko z siebie pajaca.
|
Czyli emerytowani kibice, którzy domyślam się że mają Wisłę "w sercu", ale ze względów rodzinnych, obowiązków czy zwykłego lenistwa oglądają mecze z kanapy już nie są wartościowi?
W żaden sposób nie chce pokazywać wyższej moralności, bo nie mam ku temu żadnych podstaw. Chodzi mi jedynie o to, że kibice jako część mikrosystemu jakim jest klub piłkarski mogą czasami się zastanowić i zamiast działać pod impulsem emocji zastanowić się co w danym momencie będzie najlepsze. Wycieczka do Myślenic była infantylna.
Książe Palownik napisał(a):
Nie do końca rozumiem Twoją obecność na tym forum.
To nie jest forum pracowników, ani tym bardziej sympatyków "zwykłej firmy" pt. Wisła Kraków. To jest forum kibiców. My tu wszyscy mamy "naście" lat i związaną z tym zajawkę - i to niezależnie od tego, czy mamy tych lat 20, 30, 40 czy 50 (są tutaj i tacy).
Zadziwia mnie wobec tego Twoja obecność na forum kibiców. Skoro dla Ciebie Wisła to "normalna" firma, twierdzisz, że nie jest niczym o większej wartości (większej - jak rozumiem - od przeciętych przedsiębiorstw z jakimi się stykamy, czyli np. piekarnia, zakład naprawy samochodów etc.), to muszę się przyznać, że zdumiewa mnie Twoja obecność na forum ludzi tak oderwanych od rzeczywistości, jak my wszyscy.
Dla jasności: dzisiejsza wizyta w Myślenicach to była herbatka five o'clock. Ta banda pozorantów powinna być wdzięczna, ponieważ zasługują na znacznie ostrzejszą reakcję. Gdyby klub dysponował pieniędzmi, to połowa z nich już by na zbyt pysk wyleciała.
|
Znów - chodzi o inny punkt widzenia, który dla "jedynych i prawdziwych" zawsze był problemem. Czy to chodziło o zbiórki "na oprawe", zrzutki na wyjazdach,czy skwk, czy szarakanów, czy marzenke, czy dukata etc. W każdym z tych przypadków wystarczyło posłuchać ludzi, którzy z takimi emocjami nie podchodzą do nazwy Wisła Kraków. Ok - może dla Ciebie takie osoby są kibicami ułomnymi, piknikami czy wręcz niepotrzebni klubowi. Natomiast mogą być tak samo mocno związani Wisłą jak i Ty tylko patrzą na pewne rzeczy z innej perspektywy - nie twierdzę, że zawsze lepszej, ale może czasami warto posłuchać?
Jeżeli masz 30/40/50 lat i jeździsz na trening pokrzyczeć na piłkarzy, to nie ma się co okłamywać - coś tam pod kopułą musi być nie tak.
Zasługują na ostrzejszą reakcje? Czyli co, jednak w.......? Przypomnę, to jest tylko piłka nożna, tylko piłkarze, tylko wyniki meczów - czy to naprawdę powód żeby działać ostrzej?
Co do kwestii, że powinni być zwolnieni w....u - zgadzam się w 100%. Wchodzimy jednak w kwestie zarządzania, które jest tematem na zupełnie inna rozmowę. Długą rozmowę.
Karherop napisał(a):
Chyba nie bardzo rozumiesz różnic pomiędzy klubem piłkarskim, który jest stworzony dla kibiców, a przedsiębiorstwa. Wrzucasz tam pracodawcę nie wiadomo po co.
Ale jeśli już bardzo chcesz.
Jeśli klient przychodzi do firmy i wylewa bluzgi bo jest wk***** jakością usług, zaniedbaniem obowiązków przez pracowników, narażeniem na straty finansowe i wizerunkowe, to czy ma prawo w sposób werbalny to zrobić? Czy ma prawo tylko napisać maila sprzed komputera z ze skarga i broń Boże nie dzownic bo to już przekracza wszelkie grankce.
Zachęcamy kibiców do zaangażowanego uczestnictwa w meczach, ale na trening już nie mogą przyjechać? Tym bardziej zza siatki, bez awantur, w dodatku z zapowiedzią kilkudniowa? No ludzie.
Ja tylko podsumuje, że niezmiernie się cieszę że akcja była skrojona na taką skalę, że kibice nie przekroczyli granic przyzwoitości.
|
Jest stworzony dla kibiców - to prawda. Ale czy to z automatu wyklucza kwestię kultury?
I idąc tym tokiem - tak, ma prawo zwyzywać kasjerkę w biedronce od kurew, ale o kim to świadczy, kto w tej sytuacji jest burakiem? Wiesz, że można komuś zwrócić uwagę w sposób kulturalny, cywilizowany czy za każdym razem reagujesz dymem?
A przyjechali kiedyś podziękować za serie wygranych meczy? Nawet w czasach Cupiała?