MaLk napisał(a):

Pomysł na "krakowską piłkę" nie był (i nie jest) zły sam w sobie.
Złe było natomiast jego wprowadzenie w życie za wszelką cenę i na maksa już od startu, przed zbudowaniem jakiegoś sensownego kręgosłupa drużyny zdolnego do spokojnego utrzymania się.
Na dodatek bez podejmowania jakichkolwiek korekt w trakcie jego wdrażania, choć dosyć szybko okazało się, że "tak się nie da". I to ostatnie jest największym zarzutem i pod adresem osób zarządzających klubem (oraz pionem sportowym), i wobec trenera. Ten brak jakiejkolwiek reakcji na to, co się dzieje i uporczywe wręcz trzymanie się pierwotnego planu w nadziei, że jakoś to będzie....
Tutaj - kompletnie nic, cały czas ślepo wierzymy, że wszystko jest OK i zmierza do celu, nawet jeśli coś po drodze nie wypali. Do meczu ze Stalą. Siedem miesięcy wszystko było uznawane za idące w dobrym kierunku, a potem jeden mecz zmienia całkowicie ocenę? Jeden mecz?!
A potem zwrot o 180 stopni i znowu zaczynamy od nowa. Twardy reset, całkowite zerwanie z tym, co do tej pory. W ten sposób nigdy do niczego nie dojdziemy, chyba że przez przypadek.
|
Pretensje do Zarządu

?! To Zarząd jest odpowiedzialny za to jak gra drużyna? To po co zatrudniać trenera? To Zarząd ma "wpieprzać się" w jego kompetencje ? I jeszcze te głosy-znowu Błaszczykowski zapomniał jaka jest jego rola

Zarząd więc obserwował i widział że idzie słabo. Zapewne pojawiły się wątpliwości.
Mamy zwalniać trenera po 3,4 miesiącach? I płacić kasę do końca kontraktu? No nie, trzeba czekać...
"Dla prasy" mówimy ,że jest dobrze ale wiemy że dobrze nie jest . Ale czekamy. I to czekanie jest największym błędem Zarządu choć mimo wszystko usprawiedliwionym. No i przychodzi mecz ze Stalą.
Czara się przelewa . Gula out.
Wniosek- to był proces a nie stan "zerojedynkowy"
Łatwo to krytykować ale zawsze najlepiej być generałem po bitwie.