Karherop napisał(a):

Zgodzę się że w nastawieniu (nazwijmy to odpowiednim podejściu do rywala) jest progres, i gdyby nie babole Sadloka była jakaś szansa na wywiezienie 0-0, ale to jak wygląda nasza gra do przodunto katastrofa. Konstruowanie akcji, przechodzenie do ataku, woła o pomstę do nieba. Nie było widać dzisiaj abyśmy się nastawili na gry z kontry, ślamazarnie rozgrywając akcje po przechwycie.
A strzaly z dystansu? A komu to potrzebne? A po co? A dlaczego?
I teraz najgorsze co może nas czekać to nastawienie się na "łatwiejszy" pojedynek u siebie że Stala. Tam będzie rywal nie mniej bojowo nastawiony niż dzisiejszy Raków. Nie mam co do tego wątpliwości
|
A pamiętasz poprzedni mecz z Rakowem?
Wygrywaliśmy, graliśmy w przewadze u siebie, z Ashrafem i Yeboachem i mimo to dostaliśmy w pałę. To czego na wyjeździe oczekiwałeś?
Raków był szybszy, silniejszy, lepiej zorganizowany. Potrafili się zastawić przepchnąć ilu naszych wygrywało pojedynki? Tylko Coley. Tylko Fazlagic i sporadycznie Plewka nie panikowali jak mieli piłkę przy nodze. Reszte piłka parzyła. Jak wyglądały wrzutki Rakowa? Ostro bita piłka w zaplanowane miejsce. A u nas? Pamietasz co zrobił Kliment po zagraniu od Fazlagica na prawo? Kompromitacja. To trzeba ćwiczyć. Po 1000 razy codziennie. 8 h treningu wrzucania piłki w pole karne. I nie ma zmiłuj.