Karherop napisał(a):

Jak już napisałeś "wielokrotnie bywało". To ja dopisze: wielokrotnie bywało że zawodnicy bez wynagrodzenia dawali z siebie więcej, by niedługo doszło do przeciążenia/wypalenia/ zmęczenia sytuacja i wszyscy szli w dół.
Rok temu wszyscy stawiali za wzór w Polsce Warte Poznań, a dziś? Przecież do sezonu startowali z tym samym trenerem, z tym samym poziomem plac, z małymi zmianami kadrowymi. Już nie są tym wzorem? Już nie mają ambicji?
Teraz wszyscy patrzą na Radomniaka, za rok o tym zapomną gdy Radomniak będzie bronił się przed spadkiem.
Jak nie będziemy podnosić systematycznie jakości w zespole, ściągać lepszych zawodników to mobilizacyjne zrywy będą tylko jednorazowe. Najbardziej nam brakuje stabilizacji - trenera, taktyki, zawodników, pionu sportowego. Finansowo zdrowo zaczynamy dopiero wyglądać. Może to również zakończy etap "eksperymentów", który mieliśmy przez ostatnie 3 lata.
@Jagul , może tak alternatywna lista, dlaczego teraz nie może być już wymówek?
|
Przeciążenia? Wypalenia? Po roku? Proszę Cię. Po prostu są też inne czynniki które decydują o miejscu w naszej "ekstraklasie". Co nie zmienia faktu, że wola i ambicja są decydujące w każdym sporcie, zwłaszcza zespołowym gdzie jeden czy dwóch leserów może zaprzepaścić wysiłek całej reszty.
Warta czy Radomiak pokazują, że jak to mówisz mobilizacyjne zrywy potrafią zrobić różnicę. A dlaczego ma to być tylko zryw? Dlaczego nie może być to wymagany standard? 30 000 miesięcznie to za mało żeby tego oczekiwać, żeby tego wymagać? Nie chodzi żeby wpisywać miejsce w lidze do umowy. Chodzi o to żeby w każdym meczu kopacz CZUŁ MUS. W KAŻDYM MECZU, a nie tylko w derbach i z Legią.
Weźmy przykład Lecha. W zeszłym roku miał takich słabych zawodników, a w tym wymienił pół składu? A Legia? Nagle zapomnieli jak się gra w piłkę? Nie, decydujący jest czynnik mentalny. To samo jest u nas, za żenujący poziom sportowy w ostatnich latach w głównej mierze odpowiada brak wymagań ze strony zarządu w stosunku do drużyny i zawodników. Przez to zamiast się rozwijać tkwimy w stagnacji na poziomie "utrzymania w lidze". Mimo, że personalnie z palcem w dupie powinniśmy być w połowie stawki. Czego dowodzi kilka meczów za czasów Hyballi gdzie byliśmy w stanie zdominować Śląska we Wrocławiu czy Lechię w Gdańsku ze składem dużo słabszym niż aktualny.