FraMat napisał(a):

To może inaczej, jak rozumiem to, co napisał Drozd.
Pozostając przy porównaniu z walką bokserską: za każdym razem walczę z Tysonem.
1. Z Amicą wyszedłem na ring pełen głupich ambicji, a Tyson miał coś do udowodnienia. Machałem rękami jak wiatrak i choć moje pięści latały w pobliżu Tysona, żaden cios nie miała praw dość do celu, a ja szybko zebrałem 5 gongów i skończyło się nokautem.
2. Z Pogonią wyszedłem na ring bez żadnego przekonania, bez ambicji, bez planu jak przetrwać choć rundę... nie chciało mi się nawet machać rękami i ruszać na nogach. Tyson był chyba po jakiejś bibie. Stał tylko i blokował gardą wszystkie moje żałosne próby ataków. W pewnym momencie chciał otrzeć sobie czoło i niechcący mnie trafił.
Drozdowi chodziło o to, że z Amiką staraliśmy się choć było to skazane na niepowodzenie a z Pogonią graliśmy tak, jak by się nam nie chciało.
Mam nadzieję, że finanse są w porządku, a piłkarze nie chcieli czegoś wymóc na zarządzie.
|
Oceny dotyczące wrażeń artystycznych bywają mylące. To równie dobrze może być bezsilność, zniechęcenie, frustracja. Z trybun wygląda podobnie. Poza tym jak pisze MaLk wąchania formy czy różna intensywność w różnych meczach jest częścią tego sportu. Każda drużyna notuje wzloty i upadki w długim sezonie. Tak wiec nie zarzucałbym piłkarzom po każdym słabym meczu, ze się opierdalają.
Najlepszym zaś sprawdzianem tego czy Gula dobrze pracuje będzie runda wiosenna i zdobycz punktowa oraz wrażenia artystyczne po rozegraniu drugiej serii spotkań.
I jeszcze jedno. Sukces drużyny, która chce grać jak Wisła w dużej mierze zależy od umiejętności, nie tylko cech wolicjonalnych. Gra na jeden, maksymalnie 2 kontakty, wygrywanie pojedynków 1 na 1, pomysłowość, precyzja podań, umiejętność przyjmowania piłki. Pod większą presją z lepszym przeciwnikiem nie robimy tego dobrze i, jeśli nie idzie, nie potrafimy nadrobić tego agresją czy zapieprzaniem.