FraMat napisał(a):

|
Drozdowi chodziło o to, że z Amiką staraliśmy się choć było to skazane na niepowodzenie a z Pogonią graliśmy tak, jak by się nam nie chciało.
|
Drozd nie uwzględnia jednego. Faktem jest, że ambicją, staraniem się, tudzież słynnym już "zapieprzaniem" da się sporo nadrobić i raz na jakiś czas zrobić niespodziankę, wygrywając z lepszym od siebie. Ale faktem jest też, że fizycznie nie da się na ambicji zagrać "na 110%" całego sezonu. Prędzej czy później spuchniesz i będziesz grać na tyle, na ile tak naprawdę cię stać, nie wspominając już o tym, że przeciwnicy o lepszych umiejętnościach też mogą się przecież przygotować na to, że będziesz "zapieprzać" i zareagować (to zrobił np. Lech, dorzucił swoje zapieprzanie i wygrał ten, kto miał większe umiejętności).
Nasz ostatni mecz z Pogonią wyglądał na zmęczenie materiału. Na początku jednej i drugiej połowy zaangażowania i zapieprzania nie brakowało. Problem polegał na tym, że Pogoń z palcem w d*, samym ustawieniem sprawiała, że to zapieprzanie było kompletnie bezowocne (w czym zresztą w minionym sezonie byli najlepsi w lidze, więc to nie jest żaden przypadek). I to, co ja tam widziałem po tych okresach prób, to raczej kompletne zwątpienie w to, że jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób ugryźć przeciwnika, a nie brak ambicji/zapieprzania. Chcieli, ale nie potrafili.
Zagraliśmy zgodnie ze starym powiedzeniem - dosłownie tyle, na ile przeciwnik pozwolił.