LucjuszWielki napisał(a):

|
Nie kumasz - dla niego było ważniejsze jak się zaprezentuje przeciwko nam, a nie żaden wynik Płocka :] Dlaczego w innych meczach nie grał na kompleksie ?
|
Przecież strzelał bramki nie tylko nam, a najlepszym obrońcą i kapitanem Płocka ostatecznie też nie został dlatego, że mobilizował się tylko na Wisłę
A to, że po pierwsze zorientował się, że potrafi grać głową dopiero jak od nas odszedł (co w sumie jest naszą porażką szkoleniową), a po drugie, że my od paru lat w powietrzu to grać nie potrafimy (co również jest naszą porażką szkoleniową), to zupełnie inna broszka.
Parę lat temu odchodził od nas jako ktoś, z kogo nic już nie miało być w profesjonalnej piłce. Podobno nikt go miał nie chcieć. Pięć lat później okazuje się, że piłkarsko dorósł i gdyby nie barwy, mógłby sobie znaleźć dużo lepsze miejsce niż Wisła. Szacun dla niego, nawet jeżeli nigdy nie będzie na poziomie Głowackiego czy Clebera, najlepszym obrońcą ligi nie zostanie, to i tak jest teraz na poziomie wyżej, niż nasz obecny potencjał. Trochę jak Mączyński wcześniej. Kiedyś za słaby, teraz za dobry.
Tylko niektórzy kibice nie wyrośli z czasów Cupiała i ciągle im się wydaje, że ktoś za słaby na dawny poziom musi być za słaby na to, co jest teraz i będą wybrzydzać, bo popełnia błędy, a i bramki nam strzelał (bo cienko broniliśmy), nie patrząc na to, że w międzyczasie mieliśmy o wiele słabszych piłkarzy.