Drozd napisał(a):

|
I tak powinni zrobić. A praw do nazwy i herbu ewentualnie dochodzić w sądzie.
|
Myślę, że ze znakiem słownym można powalczyć przed UP. Ze znakiem graficznym może być problem.
Drozd napisał(a):

|
Najwyżej herb będzie taki jak od 97 roku. Mnie to nie przeszkadza...
|
Zaraz się pewnie na mnie rzuci stado prawilniaków, ale jeśli los klubu ma zależeć od praw do herbu, to może warto nieco odpuścić, może za x lat uda się wrócić do najprostszej białej gwiazdy. W okresie przejściowym można używać herbu z 97, można też opracować coś innego, co w jeszcze większym stopniu będzie przypominać oryginalny herb.
wolfy napisał(a):

|
większość osób chciałaby ich widzieć poza stadionem, poza Wisłą.
|
Ja to bym wolał w ogóle nie mieć w kraju przestępców i mentalnej patologii. Możliwie na świecie. Ale ok, zacznijmy od Wisły.
wiesniak842 napisał(a):

Ja nic nie sugeruje. Pisze tylko, ze inne sektory maja gowno do gadania czy to sie komus podoba czy nie. W ogole czy kiedykolwiek, gdziekolwiek, w jakimkolwiek polskim klubie poradzono sobie z takim "problemem" Wydaje mi sie, ze nie.
|
Ale to nie oznacza, że problemu nie ma.
Cycu napisał(a):

Zmieniając temat na koronowirusa dzisiaj wojewoda małopolski postraszył, żeby mecze prewencyjnie grać bez udziału publiczności, tylko mam kilka pytań z tym związanych:
Kto nam zwróci przychód z dnia meczowego z Legią Warszawa, który wyniesie więcej niż milion złotych?
|
Obawiam się, że nikt, bo niby i z jakiej racji. Problem jest potężny, zwłaszcza dla Wisły i dobrze by było, aby PZPN czy Ekstraklasa jakoś to rozwiązały. Mecze w TV są spoko, ale spadek wpływów - zwłaszcza przy konieczności wniesienia opłaty za stadiony miejskie - to katastrofa.
Pomyśl, jakie są straty w branży hotelarskiej we Włoszech czy Hiszpanii albo linii lotniczych. I (chyba? poprawcie mnie, jeśli ktoś coś słyszał) nikt im nic nie zwraca, raczej się mówi o państwowych, nisko oprocentowanych kredytach.
Na pewno zdrowie i bezpieczeństwo jest najważniejsze. Walka z tym wirusem została na świecie zlekceważona i źle poprowadzona, jesteśmy spóźnieni. Oczywiście nie chodzi tylko o imprezy masowe, ale nawet i małe spotkania, gdzie ludzie bezmyślnie wychodzą z domu, źle się czując i wiedząc, że mogą zarażać. Przecież kaszlących idiotów można spotkać nawet na siłowni. Jeszcze rozumiem, że do pracy musi iść, więc idzie. Ale na siłownię? Nie jesteśmy na tego wirusa gotowi jako państwo i jako społeczeństwo.