Wyświetl pojedynczy post
Gunner1906
Senior Member
 
Od: 05.2013

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#176
Stary 29.12.2019, 14:11
nero napisał(a):Wyświetl post
Jak jesteś na forum pasów to też piszesz "z naszym klubie"

I przy okazji o jakiej kolacji mowa?
Czy to pana pierwszy wywiad po zwolnieniu z Wisły?

- Tak, pierwszy. Nie chciałem wcześniej rozmawiać, bo uważam, że przy tego typu rozstaniach - bardzo emocjonalnych - nie ma sensu od razu jeszcze bardziej rozdrapywać pewnych spraw. Odmawiałem wywiadów, bo chciałem trochę przeczekać, odetchnąć, spojrzeć na wszystko z dystansu. Zresztą tak umówiliśmy się też z władzami klubu, że nie będziemy tego przez pewien czas komentować.

Okres pracy w Wiśle był dla mnie bardzo energetyczny, wyczerpujący. I choć wiedziałem, że kiedyś musi się skończyć, to jednak moment zwolnienia był dla mnie trudny. Przez całe półtora roku w Wiśle zdecydowanie najtrudniejszy. I to mimo że dostałem ogrom wsparcia. Od kibiców, od władz klubu, no i przede wszystkim od piłkarzy, którzy jak tylko dowiedzieli się o moim zwolnieniu, zasypali mnie wiadomościami. A potem zaprosili na kolację, by mi podziękować za wspólną pracę. Przyszła na nią cała drużyna. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem. Bardzo miły gest. Jeden z tych momentów, który zostanie ze mną na zawsze, do końca życia.

Ma pan poczucie, że pomógł wygrać Wiśle jedną z najtrudniejszych wojen w jej historii?
- Ja? Nie, dlaczego?

Na Twitterze przypisał to panu Jarosław Królewski.
- Bardzo miło z jego strony, ale prawda jest taka, że to pan Królewski, pan Jażdżyński i Kuba sprawili, że Wisła tę wojnę wygrała. To były kluczowe postaci w ratowaniu klubu. Ja dołożyłem, jak wielu innych, swoją cegiełkę. I też jestem z tego dumny, bo przez półtora roku poświęciłem się Wiśle bezgranicznie. Była dla mnie czymś więcej niż tylko klubem, dlatego to rozstanie z nią było dla mnie trudne.

Coś się kończy, coś się zaczyna, już daj spokój chłopie - ktoś powie. I pewnie ma rację. Tylko że dla mnie ta przeszłość wciąż jest żywa, jeszcze niezasklepiona.

Mogę jednak z czystym sumieniem przyznać, że przez to półtora roku chciałem dla Wisły jak najlepiej, dawałem z siebie wszystko. Moim głównym zadaniem było wprowadzenie - przy udziale doświadczonych graczy - młodych zawodników na wyższy poziom.