serek.c2 napisał(a):

|
Czaro - nie bardzo rozumiem co masz na myśli w pierwszym zdaniu. O jakich ludziach piszesz, z którymi działacze współpracują (LMM?)? Których zadań TS nie wykonuje?
|
Jak wynika z wcześniejszych komentarzy: ma choćby problem z certyfikacją szkolenia młodzieży, więc nie wykonuje dostatecznie dobrze zadania prowadzenia akademii. Przy prowadzeniu której upiera się w sporze z SA (kwestie dotacji zostawmy na boku - to jest dobry argument w sporze, ale nie związany z przedmiotem tej rozmowy).
Miałem na myśli nie tylko LMM, ale i osoby, które w TS były wcześniej, za Sharks. Przecież w listopadzie ukazała się na ten temat seria artykułów. Przez forum przewinęło się też kilka plotek. Czy były nieprawdziwe? (pytam serio, bez ironii).
Powracając do tego, co mam na myśli: są sprawy duże, prace herkulesowe w szczególnej sytuacji. Do tego TS to organizacja społeczna i nie tylko w tych dużych sprawach, ale i na co dzień w jakimś zakresie potrzebuje wsparcia sympatyków. To w końcu na aktywności członkowskiej oparta jest idea stowarzyszenia. Zgoda. Niemniej TS prowadzi także działalność gospodarczą: działa jak podmiot profesjonalny na rynku. Do tych celów zatrudnia pracowników. Jak wiemy z przeszłości: niekoniecznie najbardziej kompetentnych i niekoniecznie po stawkach rynkowych. Dlaczego kibice, którzy wspierają TS w zakresie społecznym, ale i komercyjnym (jako odbiorcy usług), mają dawać z siebie jeszcze więcej, skoro problemem jest brak kompetencji osób odpowiedzialnych za tę ww. sferę profesjonalną?
Symptomatyczny jest dla mnie spór z niedoszłymi właścicielami rok temu. Gdyby Leśnodorski nie miał dobrego humoru i kontaktów, przypadkiem nie byczył się na Kasprowym, i nie podesłał do TS paru swoich prawników, to kancelaria obsługująca TS miesiącami zabierałaby się do wyprostowania tamtej sytuacji. Pamiętam, jak relacjonowałeś sprawy z klubu i pisałeś, że na dniach prawnik ma się tym zająć. Kiedy to była taka rzecz, że należało rzucić wszystko i w ciągu kilku dni węzeł zaciskający się na gardle przeciąć.