sepot napisał(a):

|
Przeanalizowałeś jego wypowiedzi, to może wskażesz jeden konkret z jego wypowiedzi który się sprawdził?
|
Mogę podać taki którego nie można wykluczyć.
Ly Vanna to usługa.
'Mafia/fundusz' kupująca spółkę od podobnych sobie i jeśli faktycznie ma doświadczenie w tym co robi odsprzeda ją 'frajerowi' a brudy tak przykopie że nie będzie do kogo wysłać listu poleconego by stawił się na rozprawę. Mniej więcej 2-3 miesiące i nowy właściciel. Im bogatszy frajer tym większy zarobek 'Ly'. Im większe doświadczenie struktury świadczącej usługę tym większe prawdopodobieństwo że akcje zostaną 'oddane' komuś sensownemu.
Klub może został kupiony, może też w 'samolocie' impuls powiedział że 'nie'. Problem w tym że na tym poziomie załatwiania spraw reguły nie istnieją i ciężko o weryfikację. Biorąc pod uwagę wypowiedzi Hartlinga, on i Ly to 'inwestorzy'. Kto gra na giełdzie ten wie co to inwestor - chciwość, chciwość ^n i zero skrupułów. Innych bodźców nie ma, nie przetrwają.
I na koniec - nie wieszałbym psów na koledze Filipskim. To tak słabe jak plucie na portrecik pani M. Sarapaty z ex ołtarzyka. Jutro, za tydzień za rok z info od kolegi może być zgoła inaczej (ba nawet na pewno będzie). Zycie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo na co się trafi.