Delgado napisał(a): 
No więc moja interpretacja postów pana filipskiego. Z góry dwie uwagi. Pierwsza mogę się mylić, w ogóle, albo szczególe. Druga, ważniejsza: to nie jest moje zdanie, proszę ze mną nie polemizować, bo sam mam wątpliwości. To znaczy można polemizować co do interpretacji, ale nie, że uważam to za prawdę objawioną.
Zarówno panowie Hartling i Pietrowski, jak i pan Vanna to ludzie zajmujący się inwestycjami wysokiego ryzyka. Czyli oni wiedzą, że część z tych inwestycji się nigdy nie zwróci, ale per saldo wychodzą na plus. Dajmy na to, strzelam, na 10 takich inwestycji wypala tylko 5, pozostałe 5 to pieniądze wrzucone do sedesu, ale ważne, że koszty tych dziesięciu łącznie są dużo niższe niż zysk na dalszej odsprzedaży tych pięciu udanych.
Czyli to są kolesie od finansowej mokrej roboty. Czy tacy kolesie potrzebują ogólnie pojętej wiarygodności i transparetności? No jasne, że nie. Zwłaszcza, że zapewne często działaja ostro, na granicy prawa. Dlatego też kupują spółki krzaki, zarejestrowane w sklepach z cygarami, obracające kapitałami jak warzywniak. Po to , by w razie wtopy nie odpowiadać majątkiem czy nazwiskiem. A te wtopy są częste, są immanentnym elementem tego biznesu, który jedzie na niskich kosztach, wysokim zysku i wysokim ryzyku straty wkładu początkowego.
Czy ci goście są wiarygodni? I tak i nie. Pod względem ogólnie pojętym nie, ale pod względem tego, że są tymi o kim piszę wyżej, a nie Meresińskimi, tak. Dlaczego tak? Bo pan filipski twierdzi, że ma takie info. Skąd? Nie wiadomo do końca, ale pan filipski daje do zrozumienia, że info jest pewne, wie o tym też prezydent Majchrowski. Dodatkowo wie o tym informator zbymak, którego "nie nalezy lekceważyć". Facet blisko Telefoniki, a sam filipski twierdzi, że wiele razy Wisła się przewijała w jego pracy. Daje do myślenia, nie? Tak, wiem, Telefonika zaprzecza, ale każdy będzie zaprzeczał oficjalnie Bo panowie Ly, Hartling i Pietrowski wiedzą, że nie są tymi, z którymi interesy ktoś będzie potwierdzał 
Pan filipski pisze, ze temat jest grany od wielu miesięcy. A ludzie tutaj się burzą po co nagle w ostatniej chwili wyskakuje próba ratowania Wisły przez czwórkę krakowskich biznesmenów. To akurat banalne. Ta próba to ostatnia szansa na "normalne" przejęcie. Ale jeśli nawet poważni przedsiębiorcy będący naszymi fanatycznymi kibicami, dodatkowo finansowo zaangażowanymi jak Ziętek i Kwiecień wymięka, to znaczy, że nie ma już innego wyjścia. Jedyną szansą są ludzie od wysokiego ryzyka.
Tutaj uwaga na marginesie. Kolejna spójność to wypowiedź Włodarskeigo. Powiedział, że mimo ich wycofania liczy na to, że ktoś to weźmie. Pozornie sprzeczność, bo skoro kibice biznesmeni nie mogą, bo ryzykują majątkami swoich firm, to niby kto? No właśnie nie ma sprzeczności. Ktoś od finansowej mokrej roboty. Tu pozdrowienia dla Stanowskiego. On razem z tym pajacem Leśnodorskim myśli, ze Wisła to okazja inwestycyjna. Ale nie biora pod uwagę faktu, ze to nie jest czysta marka Wisła. Tylko Wisła S.A. z gigantycznym syfem wewnątrz, o którym malo kto wie. Ja nawet wierzę, że jakiś biznesmen dzwonił do Stanowskiego. Ale Stanowksi nie bierzę pod uwagę, ze skoro Kwiecień czy Ziętek tego nei biorą, to ten biznesmen po ogarnieciu choćby części audytu spieprzalby gdzie pieprz rośnie.
A zatem dochodzi do samej transakcji, na ktorą TS się decyduje, bo już nie ma innej alternatywy. Czy nasi inwestorzy mogliby po prostu przelać kasę i z dnia na dzień stać się właścicielami? Tak, pewnie. Ale ci goście nie są miękkimi robieni i wiedzą w jaką stajnie Augiasza wchodzą, zatem stawiają kilka warunków, zanim wejdą fizycznie. TS musi zrobić to i to, a na koniec inwestorzy puszczają przelew i finalnie transakcja dochodzi do skutku.
TS się godzi, ale umowa jest obwarowana klauzulami tajności ze strony inwestorów, ale nie ze strony TS. Tutaj, szczerze przyznaję,moja największa wątpliwość. Bo przeciez to TS był na musiku, anie inwestorzy, więc nie wiem dlaczego tamci się na to zgodzili. No ale jest jak jest. TS ma spełnic warunki, a na koniec, 28 grudnia pan Vanna puszcza przelew i zaczynamy nowe rozdanie.
Niestety TS w ostatniej chwili robi totalną obstrukcję. Nie spełnia swoich klauzul, a nadchodzi 28 grudnia. Inwestorzy nie puszczają kasy, ale nie moga powiedzieć dlaczego. Hartling nie może złamać warunków umowy i odtajnić jej zapisów, więc wymyśla bajeczkę o tym, że nie ma kontaktu z panem Vanną.
Media oczywiście szaleją, a co dalej? Nie wiemy. Widać, ze inwestorzy nie odpuszczą i biora TS na przetrzymanie (bo mogliby przelać i pracować w nowym rozdaniu bez spełnienia klauzul przez TS). Ale wiedzą, ze szanse powodzenia wtedy znacząco zmalałyby.
Podsumowując
Inwestorzy to nie jeźdzcy na białym koniu. To wyrachowani biznesmeni, w dodatku od mokrej roboty. Idą w niepewne inwestycje po korzystnych oddsach. Nawet jak TS odpuści to nie ma pewności, że się im uda, ale TO JEST NASZA JEDYNA SZANSA.
TS robi wszystko by zachować swoje wpływy w spółce. Niezależnie od ich intencji to obniża szanse na finalny sukces Wisły.
Jak będzie? Nie wiadomo. Filipski twierdzi, że inwestorzy pójdą na całość i za przeproszeniem, zajebią TS, byle przejąć spółkę. Ale równie dobrze moga odpuścić już teraz, choć raczej neiwiele a to wskazuje.
Aha, no i nie wiadomo, czy tak czy siak im się uda, więc satysfakcja redaktora Stanowskiego, mimo, ze nei ma pojęcia co się dzieje, niestety jest możliwa.
|
ja bym się zgodził w 100% z Twoją interpretacją, uważam że filipski przedstawił to samo tylko że w mniej otwarty i bardziej pokrętny sposób, pewnie dlatego że inaczej nie mógł. Jestem jednak ciekaw co na temat tego co napisałeś uważa filipski? czy również się z tym zgadza?
|