AOT napisał(a):

Moim zdaniem dla nas 4 liga to będzie katastrofa koszmarna. Nie będzie u nas jak na Widzewie, że na 4 ligę będą chodzić tysiące ludzi, bo kibic Wisły jest kibicem rozpieszczonym i roszczeniowym i na chujowe granie chodzić nie będzie. Kraków oferuje zbyt wiele innych rozrywek, żeby okazjonalny kibic (który zapewne stanowi pokaźny procent ogólnej frekwencji) miał chodzić na 4 ligę.
Miasto nas doi (a nie wspiera), więc nawet nie wiem gdzie mielibyśmy grać. 4 liga to byłby "koniec imprezy" na długie długie lata. Długie lata w niższych ligach spowodują, że zostanie 1000 fanatyków, a sponsorem będą "alkohole 24" z Bronowic. Dajcie spokój, jeśli mamy przetrwać jako klub i jako marka, to musimy się utrzymać w ekstraklasie lub chociaż 1 lidze w dłuższej perspektywie, bo zaczynanie od 4 ligi to moim zdaniem będzie powolna agonia.
|
SlawekS napisał(a):

Gratuluję podwójnej moralności tym którzy uważają, że upadłość, ucieczka od długów (dłużników) i IV liga to najlepsze rozwiązanie. Te 20 czy 20 kilka milionów długu to nie są jakieś cyfry w księgach które można skreślić i będzie git. Za tymi cyframi stoją konkretne osoby którym Wisła jest winna kasę: nie tylko zawodnicy i trenerzy ale również księgowe, sprzątaczki, kasjerzy a także cała masa ludzi w firmach które świadczyły usługi na rzecz Wisły i którym Wisła wisi kasę.
Wy poważnie myślicie, że zrobienie w ch...a tych wszystkich osób, włożenie rąk do kieszeni i pokazanie słonia to najlepsze co Wisła może zrobić?
Bardzo lekko to Wam przychodzi. Ciekawe czy mielibyście podobne zdanie gdybyście sami byli na liście wierzycieli.
I jeszcze jedno - ile czasu zajęłaby odbudowa zaufania do klubu który zrobiłby taki numer.
|
Wreszcie jakieś rozsądne głosy.
Wszyscy chcący rozpoczynać od 4 ligi powinni się rozpędzić i pier.dolnąć mocno głową o ścianę.
Z czym tam rozpoczniemy ja się pytam? Bez kasy, bez piłkarzy, bez stadionu, nie będzie niczego.
Jakieś utopijne wizje, że kibice to będą ciągnąć... Ci sami, którzy nie potrafią wykupić biletów na najbliższe dwa, być może najważniejsze w ostatnich latach spotkania? Gratuluje optymizmu co niektórym.
Jeszcze jakieś porównania do ŁKSów, Widzewów czy (o ku.rwa!) Hutników

Większość zapomina o jednej, bardzo w Krakowie istotnej sprawie. Mianowicie tuż za miedzą jest taki śmieszny twór, którego fani już tupoczą koszernymi nogami, już ślinią się, już cieszą ryje na samą myśl o naszym upadku. To jest dla nas największe zagrożenie, a nie jakieś tam długi. Pasiasta ladacznica tylko czeka na przejęcie miasta gdybyśmy zniknęli gdzieś w B-klasach.
Dlatego też musi być zrobione absolutnie wszystko, aby jak najdłużej utrzymać się w ekstraklapie. Zresztą nie wierzę w wycofanie z rozgrywek. Takie rzeczy nie zdarzają się na tym poziomie, za duże straty dla pozostałych uczestników tej zabawy.