abcabc napisał(a):

Sprawa jest chyba częściowo
rozwiazana. "Zielak" i "Misiek" chyba już nie są problemem?
Dukat odszedł z zarządu S.A.
Zmiany były konieczne, bo ta sprawa z koszulkami,
zatrudnianie szemranych na kasie, albo rozwalanie się po
klubie to była hucpa.
Chcesz pomóc Wiśle nawet jak jesteś szemrany, to siedź, k...,
cicho. Jak za dużo sobie pozwalasz, to kończy się jak z
"Zielakiem". W areszcie.
A o Miśku nie ma co mówić, bo to gość tępy już z twarzy i
najpewniej był po prostu konfidentem-prowokatorem policji.
Teraz Zielak i koledzy pewnie już coś czują w pace.
Bezpieka zwykle promuje swoich konfidentów na wielkie
postacie, robi im propagandę na mieście (jak Staruch na
Legii), choć rządzi ktoś zupełnie inny.
Po tym jak puszczono Miśka, a aresztowano wszystkich
innych, to już chyba nie ma wiele wątpliwości? Misiek wizy
do USA dostaje. Ma dostęp do zeznań. Unika aresztowań.
Pewnie te maczety poszedł kraść, bo mu oficer prowadzący
kazał zrobić coś, co miało skompromitować Wisłę.
|
Postanowiłem się zalogować, bo temat ciekawy. Forum czytam od jakiegoś czasu.
Przy okazji materiału Jadczaka przypomniała mi się dyskusja
wiele lat temu na pewnym forum o sprawie "miśkowego
noża"
Teraz cofnijmy się w czasie o 20 lat. Niedługo będzie własnie
ta okrągła rocznica. Mamy rok 1998 . Wisła w rok po
przejęciu klubu przez Telefonikę staje się hegemonem na
polskim rynku futbolowym. Właśnie rozpoczyna start w
Pucharze UEFA. Drużyna pod wodzą nowego trenera
Franciszka Smudy gra doskonale, odprawiając z kwitkiem
kolejnych rywali. Wylosowuje w 2 rundzie włoską Parmę .
Pierwszy mecz w Krakowie wyznaczono na 20 października
1998. Zaczynają się targi dotyczące sprzedaży prawa do
transmisji telewizyjnej tego meczu do Włoch. Wchodziło w
grę kilkaset tysięcy dolarów.
Wcześniej Wisła miała umowę z UFA Sports na sprzedaż
pojedynczych meczów tego pucharu.
Ówczesnym szefem US był Andrzej Płaczyński. Andrzej
Płaczyński to były funkcjonariusz (porucznik) PRL-owskiej
Służby Bezpieczeństwa. W 2001 firma przeszła parę fuzji i
przejęć i stąd wypączkował Sportfive, któremu później
szefował Płaczyński.
Władze Wisły uważały, że mogły nie oglądając się na UFA
Sports podpisać umowę na sprzedaż praw telewizyjnych
bezpośrednio wybranej włoskiej stacji. Wybuchł przed
meczem skandal, bo obie strony uważały, że racja jest po ich
stronie (spór był bardzo gorący, o czym można się przekonać
wertując np. stare numery krakowskiego “Tempa”).
Wydawało się nawet, że transmisji spotkania nie będzie, gdyż
UFA Sports próbowała zablokować relację live do Włoch.
Ostatecznie – a sprawa ważyła się do ostatnim minut przed
samym meczem -spotkanie było transmitowane do Włoch,
ale żadna polska stacja go nie pokazała (chyba ze strachu
przed wytoczeniem sprawy sądowej przez Płaczyńskiego).
Jednym zdaniem; Płaczyński i jego Ufa Sports stracili grubą
kasę na postawieniu się Wisły.
Nóż typu “butterfly” poleciał z trybun w czasie drugiej
połowy. Mecz dograno do końca, ale zaraz było wiadome, że
konsekwencje będą poważne. Rozpętała się nagonka na klub
w polskich mediach. Czarny PR uskuteczniano na całego. To
był wręcz amok i czuło się, że komuś bardzo zależy na jak
najsurowszej karze dla Wisły. Pokazywano z lubością
ekwipunek kibiców Wisły, który wozili pociągami na mecze.
Później, w 1999 UEFA wymierzyła surową karę Wiśle.
Wykluczenie z pucharów na jeden rok w ciągu kolejnych
pięciu lat. Jednak na tym się nie skończyło. Gnojenia Wisły
był ciąg dalszy. Wyprodukowano w tymże 1999 roku
spektakl telewizyjny “Nóż w głowie Dino Baggio”, do którego
scenariusz napisał i zrealizował reżyser Marek Piwowski (ten
od “Rejsu”). Piwowski, jak się po latach okazało był tajnym
współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa (pseudonim
“Krost”), od której kwitował pieniądze.
To są wszystko fakty, a teraz będzie juz tylko teoria spiskowa.
Na stronie sportowych faktów był niedawno wywiad z
Jadczakiem (gdzie go ostatnio nie było?) i tam padło pytanie,
jak ktoś taki jak Misiek mógł zrobić taką zawrotną karierę. To
nie są przecież mafijne lata 90-te, a jednak ów Misiek działał
sobie spokojnie do niedawna prawie bez przeszkód. Kto mu
pomagał/krył go? Kim był ten chłopak przed rzutem w
Baggio? Pewnie zwykłym żołnierzem jakiejś grupy, albo
dopiero aspirującym do tego. Na tutejszym forum padały
argumenty, że Misiek wtedy nasiedział się za sprawę z
nożem, tak że mucha nie siada i wszelkie zarzuty, że ma
jakieś kontakty wiadomo gdzie, są bezzasadne i głupie.
Uniknął obecnie w dziwny sposób zatrzymania. Pewnie
szósty zmysł mu pomógł. Przed laty dyskusja o meczu z
nożem w tle na wspomnianym wcześniej forum nie skończyła
ostatecznymi wnioskami, ale padło wtedy pytanie, czy Misiek
zrobił wtedy to co zrobił z młodzieńczego huligańskiego
porywu, czy ktoś go wynajął. Jeśliby przyjąć ten wariant, to
czy aby nie po to, by ten mecz został po prostu przerwany.
Nie wiadomo jak by było, gdyby nie refleks Ryśka Czerwca i
szybkie odrzucenie tego noża gdzieś daleko poza wzrok
sędziego. Tak więc mecz dokończono, ale Wisła poniosła
kolosalne straty idące w parę milionów dolarów. Straciła
potencjalne zyski i być może przegrała swoją przyszłość.
Nigdy wcześnie i nigdy później nie było na stadionie Wisły
takiego przypadku z rzucaniem nożem. To też daje do
myślenia.
Nie było dawniej monitoringu, a transmisja tv była przy
pomocy niewielu kamer, więc pewnie Misiek uniknąłby
więzienia, ale ktoś się połakomił na nagrodę i go wydał.
Wyszedł z pudła i zaczął robić tę swoją karierę. Ciekawe, czy
miał jakieś udogodnienia w tym pudle?
Tyle pytań i zagwozdek. Można to oczywiście nazwać teorią
spiskową jak ja to zrobiłem i nie łączyć tego wszystkiego z
dzisiejszymi wydarzeniami wokół Wisły. Jak kto woli.
Pozdrawiam.