wiesniak842 napisał(a):

|
Jakby nie bylo, to tez jest forma marketingu...
|
Zgadza się, pierwsze zbiórka dla potencjalnych sponsorów mogłabyć wiadomością o potencjale i zaangażowaniu ludzi w markę, w którą mieliby zainwestować. Każda następna tego typu akcja w tak krótkim odstępie czasu to już jedna wyraźny sygnał "nie radzimy sobie, pomóżcie".
kjuk napisał(a):
|
Takie akcje nie powinny być przeprowadzane za często bo przyzwyczajasz dzieciaków ,że coś im się należy i jak nie dostaną biletów za darmo to więcej nie przyjdą albo nie będą się starali przyjść, pójdą na fajki/piwo/dyskotekę.
|
Oczywiście, że nie za często - chodzi bardziej o moment - akcja pojawiła się, kiedy była potrzebna kasa - a to nie wygląda dobrze.
serek.c2 napisał(a):
Proszę o przykład jednego klubu w Polsce, który dzięki akcjom marketingowym przyciągnął na stadion ludzi (najlepiej, by był to ligowy średniak - jak my obecnie).
Nawet klub ze stolicy, ładujący w marketing olbrzymie sumy i zatrudniający wg mniemania wielu forumowiczów fachowców - gówno może zrobić, a nie ściągnąć na trybuny nowych "klientów". Frekwencję w Polsce buduje wynik, sukcesy. I bilety za 5 zł
|
A czy gdziekolwiek powiedział, że któryś klub to robi dobrze? Czy stawiałem Legie za przykład? Warszawa to zupełnie inne środowisko niż Kraków - inny profil klienta, inny typ wydarzenia, poza tym umówmy się, kilka powaznych wtop wizerunkowych zaliczyli.
Uważam, że w Krakowie stworzenie matchday`a z prawdziwego zdarzenia z inicjatywami przed meczem, glupim strzelaniem karnych w przerwie jak było na starym stadionie, stworzeniem całej otoczki, że dzień meczu to naprawdę święto, a nie tylko kielbasa i piwo u Wiślaków a potem na stadion było by już czymś, co byłoby ciekawym kierunkiem, na który wcale wielkich pieniędzy nie trzeba.