MaLk napisał(a):

Też nie rozumiem tego jeżdżenia po opcji hiszpańskiej. Paradoksalnie, sama w sobie była bardzo dobrym rozwiązaniem tymczasowym. Stosunkowo tani piłkarze, sprowadzani na krótki okres przejściowy, zapewniali jednak określony poziom sportowy gwarantujący miejsce w pierwszej ósemce.
Problemem nie była opcja hiszpańska, tylko nieumiarkowanie w jej stosowaniu, które sprawiło, że jej podstawowa zaleta (cena) przerodziła się w wadę (koszt łączny). Nikt nie kazał zarządowi sprowadzać tych zawodników wagonami jeszcze do końca września, skoro kadra była właściwie zamknięta w lipcu...
|
Nie ma "dobrych" czy "złych" rozwiązań identycznych dla każdego klubu. Trzeba zawsze patrzeć w kontekście poszczególnego klubu.
Nasz budżet płacowy był 6 w zeszłym sezonie, nie byliśmy więc tanim zespołem. Z tego ugraliśmy 6 miejsce - czyli żadnej wartości dodanej od piłkarzy nie było. 6 pensje w lidze - 6 miejsce. Tym bardziej dla tak bardzo zadłużonego klubu, utrzymywanie DROGIEJ kadry która nie dała pucharów nie ma sensu.
Gdybyśmy nie mieli starych długów z lat poprzednich, powiedziałbym że było to dobre rozwiązanie. Dobre, ale nie bardzo dobre. Jednak my ugraliśmy tylko 6 miejsce płacąc mnóstwo kasy. Gdybyśmy chociaż jak Płock czy Kielce faktycznie mieli tani zespół to nie byłoby źle. Tanio nie było. I bez znaczenia jest czy mamy 15 piłkarzy czy 30 w tej samej cenie - łączne nakłady na zespół były dużo za duże. Zwłaszcza gdy porównamy do naszych przychodów.
Zatem jak ten pomysł miał spowodować spłatę starych długów? Miało być tanio a wyszło drożej - tak się skończyło.
Zawsze byłem zwolennikiem równowagi w zespole - cześć piłkarzy powinna dać jakość (owi np. Hiszpanie) ale powinna być też część "inwestycyjna" czyli owe młode drewno do ogrywania i sprzedawania. Byliśmy przechyleni na jedną burtę (najemnicy), teraz z biedy będziemy przechyleni na drugą burtę (młode drewno). Obie skrajności nie są dobre. Najlepsza jest droga środka.
Dlaczego w zespole musi być cały czas "młode drewno" które dostaje szansę? Bo bardziej jest prawdopodobne że zarobimy większą kasę na sprzedaży jakiegoś młodego niż zarobimy coś z tych mitycznych pucharów. Bardziej prawdopodobne jest sprzedanie jakieś kolejnego Brleka czy innego niż grupa w LE. A bez większego zastrzyku gotówki możemy te długi spłacać i 5 kolejnych lat, jeśli w ogóle.
Co do Hiszpanów - pomijając wyjątek (tak wyjątek) Carlitosa to ciężko jest na taki piłkarzach zarabiać. Z naszej armii zaciężnej zarobiliśmy tylko na nim - a i to tyle co np. parchy 2 lata temu na Jaroszyńskim którego upchnęli do Chievo za 0,5 mln euro. Gdzie tu porównanie do takiego Recy?
Za to Hiszpanie byli w zespole żeby dawać jakość gry. Że tak napiszę starsi zawodnicy mają wartość użytkową jak stare 12 letnie dobre BMW - ale kasy się na tym nie zarobi. Za to dobrze jeździ. Wielu kolegów na forum nie może zrozumieć - że jakość piłkarza nie zawsze znaczy wysoka cena za niego. Mówię o transferach z naszej kartoflanej ligi. Jest bowiem czynnik wieku bardzo istotny.
Teraz z konieczności została opcja - gramy czymkolwiek się da i kto jeszcze został na pokładzie naszej łajby. Mogliśmy mieć drogę środka, równowagi, tak to mamy od bandy do bandy. Byle nie pójść na dno.