|
Dziwi mnie straszenie IV ligą, które ma miejsce od dwóch lat, a też to jest przedstawiane w formie jedynego wyjścia, aby się odbudować.
Podawany jest przykład Widzewa i ŁKS-u.
Oba te kluby od kilku lat grają na pastwiskach, co nie przystoi tak zasłużonym zespołom.
Dlatego Wisła nie może iść tą drogą, bo ona nie przyniesie nic dobrego, zmarnuje się kilka lat, a wróci się do punktu wyjścia - obecnej walki o miejsca 4-6.
Aby zrobić krok wyżej: trzeba inwestora.
Fajnie jest opowiadać o odbudowie klubów w Łodzi, o nowych stadionach, wysokiej frekwencji, itp.
Tylko za niedługo okaże się, że moment rozwoju skończy się (średniactwo w Ekstraklasie) i brakuje czegoś więcej - tego najważniejszego - zastrzyku finansowego, a frekwencja wcale nie jest lekiem na całe zło.
To widać w Wiśle.
Gdyby znalazł się konkretny inwestor, który chciałby mieć pełnię władzy, obawiam się, że obecnej ekipie nie spodobałoby się to i zablokowaliby temat.
W tym tkwi główny problem - TS nie odda nikomu władzy przy kłamliwym micie o ich bohaterstwie.
TS powinien być oceniany tak jak każdy, który byłby na ich miejscu. TS nie miałby oporów - pamiętam ich wyczyny w końcówce Cupiała.
Choć zawsze lepiej grać w Ekstraklasie niż z własnej głupoty ,,zacząć od nowa" w niższej lidze.
Dla TS-u Wisła jest potrzebna do robienia interesów.
|