Ogryzek napisał(a):

|
To jest biznes - masz miec takich specjalistów którzy zminimalizują ryzyko. Prawidłowo ocenią możliwości. I tak w praktyce odpali 1 na 5 czy 7. Ale ten jeden zarobi na siebie, nieudane inwestycje i da kasę dla klubu. To tak jak inwestowanie w start up-y. Częś odpali, część nie.
|
No ale w tym sęk, że w praktyce nie musi odpalić nawet ten jeden na siedmiu, ani nawet jeden na dwudziestu. Sam przyznajesz, że Wisła zaniedbywała szkolenie i wychowanków - to z jakiej paki mają oni być dobrymi piłkarzami? A jednocześnie chcesz, żeby na nich stawiać - nie widzisz w swoim rozumowaniu pewnej sprzeczności?
Stawiać należy na dobrze zapowiadających się zawodników, nie wiem czemu Ci tak ciężko uwierzyć, że w tej chwili takich możemy po prostu nie mieć?
Cytat:
A Kowalskiego czy Urygę trzeba było szybciej odpalić i dalej stawiac na innych młodych. To jest PROCES a nie stwianie dożywotnio na Alana czy innego
|
Ale przecież jak zaczynano stawiać na Urygę, to był on jednym z największych talentów wiślackiej młodzieży. O czymś to chyba (niestety) świadczy?
Cytat:
A piłkarz? Prawa do karty zawodniczej ma klub i może je zbyc jak akcje. Nie widzisz róznicy?
|
Oczywiście, że widzę, ale i koszta wyprodukowania piłkarza się nieporównywalnie większe, tak jak i skutki jego ewentualnych pomyłek.
Zawalenie kilku bramek przez młodego piłkarza może skutkować spadkiem o w tabeli o dwa-trzy miejsca. Samo to jest stratą kilkuset tysięcy złotych, a trzeba wspomnieć jeszcze np. o konsekwencji wylądowania w grupie spadkowej i gry z nieatrakcyjnymi rywalami, co z kolei skutkuje mniejszymi wpływami z biletów i za transmisje. A gwarancji, że ten chłopak, po zawaleniu tych kilku goli, wyciągnie wnioski, zacznie dobrze grać i pójdzie za dobrą kasę, nie ma. Równie dobrze może zawalić jeszcze piętnaście i skończyć w 5 lidze, kopiąc hobbystycznie w gałę po pracy na magazynie.
To niestety nie jest takie proste, jak to przedstawiasz.