MaLk napisał(a):

To teza, którą sam wymyśliłeś, żeby potem z nią polemizować. Po pierwsze, chodzi o zawodników, którzy wyróżnili się w sezonie spadkowym (a nie o to, że zaliczyli spadek w ogóle - to samo w sobie o niczym nie przesądza), po drugie o to, ilu z nich potem utrzymało poziom, który im w związku z tym "super sezonem spadkowym" przypisano.
Odpowiedź brzmi - niewielu. Z tej listy, którą wkleiłeś, to może Niezgoda (ale on był akurat tylko wypożyczony z silniejszego klubu do ogrania). Kurzawa czy Świerczok faktycznie poszli mocno do góry, ale oni sezon konia zaliczyli dopiero już po spadku. Większość z listy w ogóle albo utknęła w ligowej przeciętności (jak bracia Mak) i żadnymi gwiazdami nie została, albo sezon spadkowy wprost należał do jednego ze słabszych w ich karierze.
|
Czego byś nie pisał teza o tym, że nie należy brać wyróżniających się zawodników spadkowicza, dalej jest nie do obrony. Każdy zawodnik to przypadek, który należy rozpatrywać indywidualnie. A sama geneza tej tezy jest moim zdaniem dość prosta. Ukuto ją na tym forum po tym jak sparzyliśmy się na Mójcie i bierze się z błędnego przekonania, że zaliczył wcześniej "wybitny" sezon. A prawda jest taka, że ówczesny styl gry Podbeskidzia pozwolił na wyeksponowanie jego zalet i ukrycie wad. A u nas było na odwrót.
P.S.
A co do tego, że z tej listy to tylko Niezgoda przeczy tej "regule", to masz moją niezgodę
