|
Sezon się powoli kończy i już wiemy jak to będzie wyglądało.
Znowu kilkunastu piłkarzy odejdzie i po raz kolejny będzie słuchać, że zespół jest w budowie. Podpiszemy kontrakty na jeden rok, bo nie wiadomo czy wypalą czy nie, oprzemy na nich swoją grę - połowa z nich okaże się wartościowa druga znowu trafi do odstrzału.
Za rok będziemy przerabiać po raz kolejny ten sam schemat- znowu będzie, że budujemy drużynę, przedłużą jeden dwa kontrakty ( z Buchalikiem, itp) i na nich będziemy opierać swoją grę.
To już zaczyna być denerwujące i coraz więcej osób w końcu przejrzy na oczy, że wciąż jesteśmy mamieni kolejnymi obietnicami, wizjami budowy drużyny..
Przed sezonem nigdy nie mam jasno określonego celu. Nie mamy się do czego odnieść, nie mamy jak ocenić pracy trenera ze względu na wynik sportowy bo zwyczajnie nie wiemy, czy my gramy tylko o awans do ósemki i utrzymanie czy faktycznie walczymy o puchary.
Bokami mi już wychodzą te gadki piłkarzy i zarządu. Będzie awans będzie fajnie.. No spoko, to ja też rzucę sobie złotówkę do góry i jak spadnie orzełkiem do góry to będzie fajnie a jak reszką to nic się nie stanie..
Dajemy dupy nie tyle co w ważnych momentach w sezonie, dajemy dupy w starciach z Legią, Lechem, Jagiellonią. Nie potrafimy sobie poradzić z Sandecją na wyjeździe czy tracimy punkty z beznadziejnym Piastem Gliwice..
Powoli przychodzi również czas na ocenę pracy trenera (nie od strony sportowej). Jakie piętno odcisnął do tej pory Joan Carrillo na Wiśle?
Słabo to wygląda. Niby staramy się grać ofensywnie, ale momentami i dość długimi jesteśmy zagubieni jak dzieci we mgle..
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|