Czaro :
>To był słaby mecz, a nie "mecz walki". Walka oznacza zaangażowanie, a tutaj tego brakowało.
Zupełnie się nie zgadzam, ja tu nie widziałem braku zaangażowania u naszych graczy, raczej walkę z pogodą i przeciwnikiem, skurcze w końcówce - było więcej walki niż gry w piłkę. Typowe męczenie buły mecz na 1:0, możesz to nazwać jak chcesz, tylko nie wiem po co głupio się czepiasz tego utartego sformułowania.
>Wydaje mi się jednak, że mniej więcej już wiadomo, czego można się po Wiśle w tej rundzie spodziewać. Jeśli danego dnia nie ma indywidualnego błysku (jak np. Carlitosa z Pogonią) albo błędów (jak np. Gonzaleza z Górnikiem), jesteśmy w stanie grać na 0:0 i męczyć bułę z większością drużyn w lidze. Czasem coś przypadkiem wpadnie, czasem nie, czasem wpadnie przeciwnikom - ciułamy punkty. Paradoksalnie, to może być dobra taktyka w Pucharze Polski. Wydawało mi się, że mieliśmy ambicję zaatakować w tym sezonie pierwszą trójkę. Na razie nie ma na to szans.
No tak wyciąganie wniosków po jednym meczu, podczas którego w 30+ stopniowym upale i zaduchu dwie drużyny męczyły bułę i koniec końców zdobyliśmy punkty na wyjeździe. Zejdź na ziemię, takie mecze zdarzały się zarówno Jadze, Lechowi, jak i Legii czy Lechii w poprzednim sezonie, a te drużyny zajęły 4 pierwsze miejsca w lidze.
>Obrona zagrała pewniej niż z Górnikiem, ale miała znacznie niżej zawieszoną poprzeczkę. Przy czym i tak dopuściła do kilku setek dla rywala.
Z tą poprzeczką to jest tak, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Oni też nie ryzykowali zbytnio i dlatego ten mecz był jaki był. Dodaj do tego jaka była pogoda i masz odpowiedź dlaczego to wszystko tak wyglądało.
>Bartosz zaliczył asystę - umie się ten chłopak znaleźć, ale wniósł niewiele.
Ja tam wolę jak ktoś wnosi konkrety czyli bramki i asysty niż sam wiatr, jak to np. czynił swojego czasu Sarki, ale co tam - może się nie znam
>Brlek jest cieniem siebie. Jak rozumiem, wynika to z tego, że jest cofnięty, a woli grać z przodu. Czemu Kiko mu to robi?
No jest cieniem, dlatego prawie strzelił 3 bramkę w 4 meczu ligowym. Przypomnij mi proszę jakie miał statystyki po 4 kolejkach poprzedniego sezonu, w którym był gwiazdą (zakładając, że teraz jest cieniem samego siebie). Ja rozumiem, że wolałbyś go na 10tce ale nie ma co gościa krytykować, jest on nadal dość młody i nie można od niego oczekiwać, że nas będzie ciągnął za uszy w każdym meczu sam. Jest bardzo dobrym piłkarzem ale nie róbmy z niego gwiazdy.
Generalnie głupie takie ferowanie wyroków po jednym meczu, w którym obydwie drużyny nie chciały się odsłonić, a do tego musiały zapierdzielać przy tak niesprzyjającej aurze. Jeśli np. w następnym meczu pojedziemy koleżankę bez nawilżenia to nadal będziesz tak ględził? Bo w piłce jest możliwe praktycznie wszystko. Raz to bywało, że po świetnym meczu przychodził słaby albo odwrotnie? Ważne, żeby w takich meczach umieć zdobyć punkty. Bo w Zabrzu zagraliśmy dobry mecz, a każdy widział jak to się skończyło.
Ględzenie, że musimy liczyć na przebłysk indywidualny lub błąd indywidualny, żeby nie skończyło się 0:0 jest kretyńskie. Przecież przy każdej bramce ktoś błyśnie dobrym zagraniem, a przy większości bramek ktoś zawali. Generalnie twój post to jedno wielkie malkontenctwo. Rozumiałbym jakbyś krytykował mecz - bo był DO BANI, ale ty zdążyłeś ocenić nasz potencjał w skali całego sezonu

W dodatku w tak nieprzewidywalnym sporcie jakim jest piłka. Gratuluję

No nic, 9 punktów w 4 meczach, pozycja w czubie tabeli. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Chociaż to trochę niefortunne sformułowanie
