Uran235 napisał(a):

(...)
Zgaduję, że obecna Wisła jest w stanie wyprać jakieś 5 mln PLN rocznie, nie zmieniając poziomu sportowego na jakim funkcjonuje i kompletnie nie rzucając się w oczy. Jeżeli dostaliby papiery na operatora stadionu - sky is the limit.
|
For_FuN_ napisał(a):

Nikt niczego jeszcze nie kupił, a tu już powieść sensacyjna . Jak nie kochać forum?
|
Jam55 napisał(a):

|
No muszę przyznać że kolega pojechał i to ostro. No cóż zobaczymy co się wydarzy w przeciągu kilku dni. Osobiście wolę jak to już ktoś zgrabnie ujął huj...wo ale stabilnie niż poprostu huj...wo.
|
Słówko wyjaśnienia
NIE MÓWIĘ, ŻE TAK BĘDZIE
Natomiast, jak ludzie nie rozumieją jak można wyprać pieniądze w klubie piłkarskim i rozpatrują taki "interes" kategoriami legalnego biznesu, gdzie wszystkie słupki się bilansują a przychody mają równoważyć wydatki w racjonalny sposób, to chyba trzeba trochę pomóc wyobraźni. Im większy biznes, im większy cashflow, tym łatwiej robić przekręty.
Trzeba się mieć na baczności, bo taki Burdenski przed Koroną kręcił się przy Wiśle. Mereś przed Wisłą tez lizał się z Koroną, deal Lechii nie był do końca transparentny (chyba próbowali najpierw ze Śląskiem), a dopiero co kolejną (jęśli mnie pamięć nie myli) dziwną propozycję miał Śląsk, o sprawie Floty Świnoujście nie wspominając. Ostatnio wielu biznesmenów chce mieć klub w Polsce i co ciekawe nie zależy im na żadnym konkretnym, ale grono kandydatów jest stałe.
Na dziś wiemy bardzo niewiele i to właśnie jest dziwne i niepokojące, że nikt nie wie skąd nasz przyszły dobrodziej się wziął, ani kim tak naprawdę jest. Dlatego trzeba być czujnym i patrzeć ludziom na ręce, a w razie czego bić na alarm, żebyśmy nie skończyli w gównie po uszy. Poważny inwestor na pewno wie, że mieliśmy przygodę z Meresińskim i zrozumie podejrzliwość, a najlepszym lekiem na oszustów jest rozgłos, bo ich interesy lubią ciszę.
I zrozumcie jedno - Meresiński miał tu kręcić wałki raczej nie w swoim imieniu, nie on się Wisłą zainteresował.