s1mone napisał(a):

Do abcabc:
Jja tam wolę bramkarza, który czasem się pomyli od takiego co nic nie robi, czyt. wpuszcza praktycznie każdą trochę trudniejszą piłkę. Owszem Buchalik nie robił głupich błędów, ale ponad stan też praktycznie nic nie wybronił, bo refleks niestety nie ten co chociażby Misiek, który w pierwszym sezonie co grał w 1 składzie u nas (przed kontuzją) grał rewelacyjnie, nawet go do kadry ligowców Nawałka powołał wtedy
|
No i właśnie taki jest tu problem z ekspertami od "wolenia". "ja se wole to, a tamten se woli tamto". Jedni sobie lubią niedojdę Miśkiewicza, inni hejtują Buchalika, albo "francuskiego pieska".
Totalny dyletantyzm i irracjonalne emocyjki.
Tu nie ma gadania, co kto sobie woli. Tu są fakty i co jest dobre w sporcie. Facet robiący seryjnie żenujące babole jak Miśkiewicz, nigdy nie jest dobry dla drużyny. Robił babole, które kosztowały punkty i zwycięstwa. To, że odbije czasem piłkę refleksem pacjenta szpitala psychiatrycznego (był film o takich geniuszach), nie ma żadnego znaczenia w profesjonalnym futbolu. W to możesz zagrać z dzieckiem pod blokiem.
Miśkiewicz nie miał dobrego sezonu, tylko rundę. A dobra runda polegała na tym, że piłka się po prostu od niego odbijała. Strzelano w niego, więc odbijał piłkę. A frajerzy krzyczeli jaki to dobry bramkarz. Podobnie było ze znaczneie lepszym, ale ciągle przeciętnym Cierzniakiem. Bramkarze w Wisle mieli wiele okazji do odbijania piłki (po często niegroźnych strzałach), bo Wisła miała taki styl (więcej ofensywy, mniej obrony). Dlatego zawsze bramkarz w Wiśle jest dostrzegalny.
Miskiewicz niczego poważnego nie wybronił. Zawsze mnie wkurzało, jak jego kochasie opowiadali, że wybronił mecz, choć odbił piłkę strzeloną w niego (sam musiał to przyznać kiedyś, że broni, co leci w niego). A kiedy Buchalik obronił coś dobrze, to pyskowali: mało. Dla nich Buchalik musiałby zrobic coś extra. A niedojda Miśkiewicz? Wystarczy, że coś odbije.
Miśkiewicz nie wybronił chyba nigdy niczego extra (tzn czegoś, co nie leciało w niego, albo tuż obok niego).
Ja na początku trzymałem kciuki za Miskiewicza, bo był bramkarzem Wisły. Ale na każdym meczu miałem palpitacje serca, kiedy ten był w akcji. A jak wykopywał piłkę, to miałem nadzieję, że znowu się za bardzo nie skompromituje, bo będą się z Wisły śmiali.
Ale od kiedy zdradził Wisłę, nie ma taryfy ulgowej.
Jak go Nawałka powołał do reprezentacji, to w pierwszej chwili pomyślałem, że przegina z tym faworyzowaniem Wisły. Teraz już jest to jasne dla wszystkich, że to powołanie to jedna z kompromitacji Nawałki. Tak jak wiele innych (np. Dawidowicz). Ostatnio też robił dziwactwa. Prymitywny drewniak Grosicki wysłany do wykonywania rzutów wolnych i rożnych. Ostatnio np. wpuszczenie pod koniec meczu dwóch dodatkowych napastników za defensywnych pomocników... żeby bronić wyniku 3:0, a potem 3:1 (i ledwo dotrwali do końca).
Tak więc kompromitacji Nawałki było kilka (jeszcze np. początek reprezentacji w składzie Górnika Zabrze).
Kompromitujące posunięcie Nawałki ma być tu argumentem? Zapytaj teraz Nawałki, co sądzi o swoim pomyśle z Miśkiewiczem.
Teraz się chyba wstydzi.
No i poczekaj na oferty dla Miśkiewicza. 