jova napisał(a):

|
Jeśli podstawowy piłkarz jest wyraźnie lepszy od rezerwowego, to rywalizacja jest czysto teoretyczna. Czy np. Mójta był rywalem dla Sadloka? Wywierał na nim presję? W życiu. Nasi dwaj nowi boczni obrońcy w tej chwili głównie rywalizują o to, który zasługuje na miejsce na ławie, zamiast na trybunach. Jeśli tak to będzie wyglądało, że nowi nie będą wchodzić do składu, tylko rywalizować o ciepłe miejsce na ławie, to to nie będą udane transfery.
|
Bzdura. Ile razy choćby w tej rundzie traciliśmy punkty bo nie było komu zastąpić graczy z podstawowego składu? Mało razy musieliśmy grać większość meczy tym samy składem, bo jakakolwiek zmiana była osłabieniem?
Ławka jest konieczna, a jej dotąd nie mieliśmy. W ogóle. Teraz jak wypadnie Boguski, to może wejść Videmont. Nie ma Popovicia? Jest Brlek, jest Llonch. Mam Ci przypomnieć jak kończyły się dla nas boki obrony Mójta/Bartkowski?
Inna sprawa - odejście jakiegokolwiek zawodnika była tragedią, teraz gdyby Kazachowie albo Rosjanie nagle złożyli ofertę nie do odrzucenia za Popo lub Mączyńskiego (z pół bańki za pierwszego i milion za drugiego) to nie zostajemy z dziurą w środku.
W skrócie - jest normalność, a to już spory postęp. Fakt że wpuszczenie rezerwowego na ostatnie 20 minut to nie samobójstwo (bo wchodzi junior albo Mójta) jest dużą zmianą na plus.
A o nowych zawodnikach nic jeszcze nie wiemy, poza być może Gonzalezem. Ten po sparingach i meczu z Koroną wygląda o wiele lepiej niż Rysiek (który nie oszukujmy się - grał w kratkę), tak więc chyba on będzie wzmocnieniem. Jednak kadrowo wyglądamy wreszcie jak poważny zespół.