azor napisał(a):

I właśnie tych dwóch rzeczy nie potrafię zrozumieć.
Po pierwsze - wystarczyło tego całego Szczerbę przywrócić w momencie kiedy okazało się ze PO i N pod jego wyrzucenie podpięli cała ideologię "wolności" - od mediów po demokrację. Mogę zrozumieć, że Kuchcińskiego to przerosło - no ale umówmy się, Jarek przecież był pod ręką. Nie zastopowali tego w odpowiednim momencie i cała sprawa urosła do absurdalnych rozmiarów.
Druga rzecz - dla świętego spokoju, ale przede wszystkim dla zajebistego PR-u mogli powtórzyć głosowanie nad budżetem. Wiadomo, że i tak i tak byłby przegłosowany. Wizerunkowo to byłby strzał w dychę. Chyba, że w budżecie przemycili coś, co wywołałoby jeszcze większa burzę. Innego wytłumaczenia nie widzę.
|
Widać jak naiwny jesteś i łatwo dałbyś się ograć totalnej opozycji zgadzając się na powtórne głosowanie hehehe
Żaden rozwiązanie z formalnym powtarzaniem głosowania nad budżetem (pomijając już to, czy to prawnie jest sensowne) nie może wchodzić w grę, bo będzie oznaczało jednoznaczne usankcjonowanie liberum veto w najgorszym wydaniu. Możliwość blokowania prac Sejmu przez blokowanie go przez posłów. Będzie to precedens - "PiS przyznał, że jak się zablokuje mównice, to ustawy nie są ważne". Tu się mogliby zgodzić na ewentualną powtórkę po to, by zatrzymywać kolejne ustawy w taki sposób, albo doprowadzić do zwarcia, bo to największa szansa na władzę.
Żadnego rozwiązania zaś w stylu który Ty proponujesz, opozycja i tak nie uzna za spełniające jej oczekiwania i wystarczające do zmniejszenia szykowanej awantury. Przecież wczoraj mogli to spokojnie zrobić, porozumienie z Nowoczesną (i PSL i Kukizem) było właściwie zawarte. Schetyna też mógł to zrobić. Gdy nagle Petru się po prostu wycofał idąc na zwarcie, że konieczne jest powtórzenie TAMTEGO głosowania. Opozycja bredzi o tym, że trwa poprzednie posiedzenie Sejmu, każde cofanie budżetu przez Senat do Sejmu i tak uzna za nieuzasadnione i nieprawne (jako niezgodne ze ścieżką legislacyjną - "Skoro nie było przegłosowane w Sejmie, to dlaczego Senat się tym zajmował?"), bo niby nie było poprzednich etapów itd itp. Kompletnie nic nie zmieni cofanie ustawy przez Senat do Sejmu z jakimiś uwagami, budżet to tylko pretekst. Może przy tym starać się dodatkowo zablokować kolejne etapy głosowania, a nuż jakoś się uda - a na uchwalenie budżetu pozostaje po prostu tydzień.
Tu nie chodzi mi już o to, kto ma rację, czy ktoś straci na cofaniu ustawy do Sejmu np na prestiżu itp. Chodzi o to, że to niczego by z obecnego problemu nie rozwiązało.
Jedyne rozwiązanie, które zaakceptuje opozycja, to oddanie im władzy i zaniechanie najmniejszych prób odebrania im jej w następnych wyborach. Każde inne nie powstrzyma ich przed radykalizacją ich działań i nie ma kompromisów, które ich by w tym zatrzymały.