_al3x napisał(a):

Po tym wywiadzie obawiam się ,ze wybrana została tylko dla "lepszej twarzy" Wisły mając na uwadze pewne rozmowy związane ze sponsorami lub ugodami.
Szczególnie odpowiedzi pod koniec.
Przed meczem ze Śląskiem Arkadiusz Głowacki zwrócił uwagę na podziały wśród kibiców. Były bardzo widoczne podczas piątkowego meczu.
Bardzo zależy mi na jedności wśród kibiców, ale za to, przynajmniej bezpośrednio, nie jest odpowiedzialny prezes. Choć z naszej strony będziemy podejmować wszelkie możliwe działania, aby skupić fanów wokół tego, co najważniejsze - Wisły Kraków, która jest przecież jedna.
Czyli zauważa Pani te zgrzyty?
Będziemy starali się monitorować sytuację dotyczącą klubu we wszystkich kluczowych aspektach.
Była Pani na ostatnim meczu? Tam te zgrzyty było widać i słychać.
Oczywiście. Nie wyobrażam sobie, żeby bez ważnego powodu mogło mnie zabraknąć na którymkolwiek spotkaniu naszej drużyny.
Spotkała się już Pani z przedstawicielami SKWK?
Cały czas jesteśmy w kontakcie, chcemy współpracować. Oni organizują wiele wartościowych akcji, ale o tym się nie mówi. Sensacja lepiej się sprzedaje. Chcemy wspierać to, co dobre i to nagłaśniać. W mojej ocenie bywa po prostu tak, iż złe rzeczy, które robią pojedyncze osoby, są przypisywane stowarzyszeniu.
Pamięta Pani co SKWK napisało po spotkaniu z Jakubem Meresińskim? Twierdzili, że są spokojni o klub po rozmowie z byłym już właścicielem.
Każdy może się pomylić.
Wracając do piątkowego meczu. Kibice z młyna mają taką swobodę na stadionie, że pod koniec pierwszej połowy część z nich przeszła do sektora A, by wymieniać się obelgami z kibicami Śląska?
Ja tego nie widziałam. Jeżeli ktokolwiek wszedł na tę trybunę, musiał mieć na nią bilet. Skoro jednak pojawiają się takie sygnały, będziemy wyjaśniać sytuację ze służbami porządkowymi.
Problem w tym, że tych postawnych panów do końcowych minut pierwszej połowy nie było tam widać…
Każda osoba, która przebywała na tej trybunie, musiała mieć bilet. To, że jakaś grupa weszła przed przerwą mogło wynikać z tego, że w trakcie meczu były jeszcze kolejki po bilety. Dostawałam zdjęcia ludzi stojących po wejściówki. Z tego, co mi wiadomo, nie było żadnej agresji.
Jeżeli wyzywanie i bluzganie nie jest agresją, to rzeczywiście nie było.
Trudno odnosić mi się do czegoś, czego bezpośrednio nie miałam okazji dostrzec. Oczywiście zależy nam na tym, by zachowania agresywne na naszym stadionie nie występowały lub jeśli to nierealne, by przynajmniej zostały ograniczone do minimum.