|
Widzę, że pogląd iż dysponujemy składem dobrym na I ligę przebija się do zbiorowej świadomości.
Z wyjątkiem dwóch trzech zawodników, reszta to albo zawodnicy kiedyś nieźli ale dziś już nie osiągną ekstraklasowego poziomu, albo tacy którzy nigdy takiego poziomu nie mieli i mieć nie będą.
Do tego trener fantasta, który lansuje swoje chore urojenia typu gra 3 obrońcami albo wystawia beznadziejnie słabego Urygę zamiast słabego, ale jednak mimo wszystko lepszego Brleka.
Ogarnięty trener typu Ojrzyński nauczyłby ich wymuszać faul w każdej sytuacji + dwa trzy schematy dośrodkowań z wolnego i byłoby. Ale my wciąż bredzimy o krakowskiej piłce i górnej ósemce. Z zawodnikami, którym piłka odbija się na pięć metrów przy przyjęciu lub którzy na te pięć metrów nie umieją prosto podać piłki do nogi.
Pół królestwa za napastnika.
Nie rozumiem też zaskoczenia w kwestii kibicowskiej. Podziały są głębokie, trwają od dłuższego czasu liczonego już w latach i opierają się na fundamentalnie innym rozumieniu dobra Wisły i jej tradycji. Są nie do zasypania.
Po wczorajszym meczu mam też wrażenie, że dochody z dnia meczowego nie są obecnie ,mimo deklaracji, priorytetem. Lepiej więc oglądać mecz w domu. Z dwóch smutków oglądania trybun i gry piłkarzy pozostanie tylko ten drugi.
|