TSWalos napisał(a):

Po co komu "słupy"? (Nie twierdze, że MC i JM nimi są )
Taki przykład wpadł mi do głowy.
Załużmy, że sponsorem sąsiadki zostaje Fakro (producent okien).
W momencie wybierania okien do domu znajdzie się spora liczba ludzi szerokim łukiem omijająca tego producenta tylko i wyłącznie dlatego, ze sponsorują sąsiadkę.
Kiedyś podobna sytuacja u nas gdy sponsorem było Tyskie.
Kto nie jest jakimś mega smakoszem piwa pił Tyskie a koledzy z drugiej strony błoń zapewne na to piwo nawet nie spojrzeli.
Nie wiem na ile jest to zgodne z zasadami marketingu ale tak to widzę
|
Powody są prozaiczne
1.Duże spółki to z reguły spółki giełdowe a te podlegają wycenie na rynku. Informacja o zakupie klubu piłkarskiego gdzie na piłce się nie zarabia to z automatu duża wycena w dół (czyt nieraz kilkaset baniek w plecy)
2. Projekt się nie powiedzie, można się wycofać bez żadnego rozgłosu i większych strat finansowych. Powiedzie się, można wejść później otwartymi drzwiami w glorii i chwale
3. Inaczej będą negocjować obecni wierzyciele (klub ma nadal długi) menadżerowie piłkarzy itd z ludźmi, którzy są znikąd i nie mają kasy, balansują rzekomo na granicy opłacalności a inaczej z osobą wypchaną teoretycznie gotówką po sufit.
crux.a napisał(a):

|
Dajcie spokój z teorią o słupie! Jest kretyńska. Wyobrażacie sobie, że ktoś pod stołem daje Meresińskiemu siedmiocyfrowe sumy? Tak na gębę? W gotówce? Bez śladów w księgowości swojej i Wisły? I co otrzymuje w zamian? Ewentualne zyski tą samą pokątną drogą? To po pierwsze. Po drugie, taki układ wymagałby niesamowitego wzajemnego zaufania. Może jednemu człowiekowi mógłbym tak zaufać, staremu przyjacielowi. Tyle, że całe moje otoczenie wie, że to mój najlepszy przyjaciel, więc żadna by to nie była przykrywka. W grę wchodzą raczej umowy sponsorskie, oficjalne, i powolne budowanie zespołu. Oby.
|
Na gębę? Wystarczy przecież przelewać ze spółki do spółki do spółki itd a też nie będziesz nawet wiedział kto jest właścicielem.