Marcinkrakwoj napisał(a):

zadam jeszcze jedno bardzo głupie pytanie - skoro wszyscy z Twojej branży i zapewne Ty też (nie zaprzeczaj ) daliby się zabić za to, żeby odgadnąć kto jest tym kontrahentem albo przez kogo jest reprezentowany to dlaczego nie siedzicie pod TF w Myślenicach czekając na kogoś kto będzie wyjeżdzał itp,? Przecież telekonferencją albo przez maile się nie kontaktują? musi ktoś tam siedzieć od kilku dni, ale musi też gdzieś spać i ewentualnie jeść?
Dążę do tego , że dlaczego w obecnych czasach przez trzy dni nie ma żadnego przecieku?
|
W takich sytuacjach często wysyła się osoby odpowiedzialne za same negocjacje. Przedstawicielami może być ktoś.z firmy, a może być zewnętrzny podmiot, który reprezentuje interesy kupca. W dzisiejszych czasach to raczej standard przy tego typu przejęciach.