szprotson napisał(a):

no tak, w biznesowym savoir trzeba wymagać garnituru i reszty pierdół, ale my nie wiemy jak wyglada kontekst całej sytacjji. Moze klub został wystawiony na natychimastowa i szybka sprzedaż i jedyny kontrahent to taki w krótkich spodenkach.
Rozumiem ze wtedy, gdy taki kupiec jest JEDEN, czytaj jeden jedyny bez konkurencji, Ty jako szef unosisz sie podstawami podchodów a nie zerami w excelu.
Ok. Mozna i tak, jednak wtedy kupiec w krótkich spodenkach wychodzi dalej z portfelem pieniędzy a ty siedzisz w swoim starym fotelu, w garniutrze zastanawiając się do jakiego baru mlecznego pojdziesz jutro na zupę....
|
Ciężko mi jest powiedzieć, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłem i również nie zanosi się na to żebym się w niej znalazł.
Ale jedno mogę powiedzieć. Znając Cupiała odpaliłby takich klientów na starcie.