Reserve napisał(a):

Garnitur i słoma z butów. Jeśli ktoś miałby do mnie przyjść negocjować ważny biznes w krótkich spdoenkach dostałby takiego buta ze przez tydzień jeszcze by mu się podeszwą odbijało.
Niestety, są pewne standardy których trzeba przestrzegać. Tak jak torebki z herbaty nie wyciągasz palcami, tak również na spotkaniu biznesowym powinieneś wyglądać tak, żeby okazać szacunek osobie która poświęca Ci swój czas.
"Eee... Boguś. ....a bo ten, kupilibymy to. Tylko poleć z ceny po znajomości"
|
no tak, w biznesowym savoir trzeba wymagać garnituru i reszty pierdół, ale my nie wiemy jak wyglada kontekst całej sytacjji. Moze klub został wystawiony na natychimastowa i szybka sprzedaż i jedyny kontrahent to taki w krótkich spodenkach.
Rozumiem ze wtedy, gdy taki kupiec jest JEDEN, czytaj jeden jedyny bez konkurencji, Ty jako szef unosisz sie podstawami podchodów a nie zerami w excelu.
Ok. Mozna i tak, jednak wtedy kupiec w krótkich spodenkach wychodzi dalej z portfelem pieniędzy a ty siedzisz w swoim starym fotelu, w garniutrze zastanawiając się do jakiego baru mlecznego pojdziesz jutro na zupę....