tropik napisał(a):

Dokładnie od kwietnia 2015 roku, 
No dobra a w którym momencie Cierzniak "opierdzielał w meczach czy na treningach"? Czy może w tym momencie w którym według prawa webstera podpisał legalny kontrakt z Legią?
Nie kompromitujmy się.
|
Z całym szacunkiem, ale paradoksalnie rzekomo nie chcąc tego robić, kompromitujesz się tutaj brakiem umiejętnego czytania między wierszami.
Nigdzie nie napisałem, że Cierzniak opierdzielał się na treningach. Jedynie głośno zastanawiam się nad odwróceniem sytuacji w analogicznej sytuacji, bo piłkarzy olewających swoją pracę w Polsce nie brakuje (a dawanie z siebie maksimum na każdym treningu to ich psi obowiązek). Nie słyszałem natomiast, żeby jakikolwiek klub dostał zgodę na rozwiązanie kontraktu z winy zawodnika ze względu na to, że ten się opieprza i odstawia nogę - co jest wbrew pozorom całkiem sensowne, bo to kwestia zbyt uznaniowa i prowadziłaby do licznych nadużyć. Ale z drugiej strony nie słyszałem też do dnia dzisiejszego, aby na podstawie zesłania zawodnika do rezerw w przypadku takim jak tutaj, jakiś organ pozwolił na rozwiązanie wspomnianego kontaktu z winy klubu.
Ale skoro już to zasugerowałeś, to możemy uderzyć w te tony, czemu nie? Dla mnie to bowiem wciąż jest komedia, że po słowach menedżera piłkarza, który wprost mówi, że zawodnik nie da zespołowi już takiej jakości jak wcześniej, klub nie może mu podziękować, zsyłając zainteresowanego do II zespołu. Przecież takie sformułowanie wypowiedziane bezpośrednio przez reprezentanta Cierzniaka jest jednoznaczne z tym, że jego podopieczny myślami jest już zupełnie gdzie indziej i nie będzie przykładał się do swoich obowiązków, ot choćby po to, żeby przykładowo nie złapać kontuzji. Tak więc biorąc pod uwagę logikę, którą kierowała się Szanowna Komisja, mogę zapytać: dlaczego rzeczony organ nie orzekł w tym przypadku winy samego zawodnika i nie zobligował go do zapłacenia Wiśle odszkodowania w kwocie wynoszącej równowartość kwoty obowiązującej do końca konraktu, hę?
Zresztą, uważam, że decyzja Komisji Ligi jest w tym kontekście konkretnym przegięciem bagiety - pomimo nawet faktu, że Wisła dała rzekomy pretekst. Słowa menedżera w zestawieniu z zachowaniem Klubu są jednak zdecydowanie bardziej przekonywującym argumentem za tym, że ten NIE POWINIEN stanąć między słupkami w barwach Wisły choćby przez jedną tylko minutę. Natomiast Stanowski tutaj problemu nigdy nie widział, bo pod wielokrotnie poruszany w swoim serwisie temat wybiórczo żonglował funkcjonującymi powszechnie faktami (ale takie mamy przecież dziś dziennikarstwo).