ASecond17 napisał(a):

Dociera do mnie coraz bardziej, może się starzeję, że każdy kolejny mój mecz na Wiśle, w młynie - może być ostatnim. Ostatni mecz w Ekstraklasie, ostatni szlagier na którym obie ekipy walczą o zwycięstwo, ostatni porządny kibicowsko mecz na Reymonta, ostatni sezon z poważnym graniem, z piłkarzami którzy zasługują na szacunek którzy mają tu swój dom (Arek, Paweł, także Bury, może Mąka). Ostatni sezon z Cupiałem. Kto to teraz wie, czy od wiosny będziemy dzisiejszy mecz z Lechem wspominać jako "dawne dobre czasy"? Kto wie czy od nowego sezonu na nasze mecze będzie przychodzić 2 tysiące kibiców w tym 50 gości z Andrychowa czy Poronina?
Dlatego dziś bardziej niż zazwyczaj czuję, że każdy nasz mecz może być naszym ostatnim dużym meczem na lata. Mi ta świadomość wystarcza, żeby iść na stadion i robić to, co od lat aby pomóc - zdzierać gardło aby pomóć piłkarzom i wygrać za wszelką cenę.
Niech ten stadion dziś znów odleci!
|
Ty tak na serio? ludzie co się z Wami dzieje, wystarczyło kilka sezonów bez tytułu i już wielkie płacze że spadniemy, że to może być nasz ostatni sezon... obudźcie się! i przestańcie się użalać!
Mówisz że idziesz na młyn bo boisz się że to może być ostatni sezon, a wiesz dlaczego ja tam dziś idę? z PASJI, z MIŁOŚCI, z WDZIĘCZNOŚCI do tych pięknych lat co laliśmy każdego jak popadnie! idę tam dla tego klimatu, aby znów poczuć ten dreszczyk emocji...
Jeśli Ty będąc kibicem WISŁY, panikujesz o naszą przyszłość to pomyśl sobie co czuje taki kibic naszej sąsiadki przed każdym meczem, przed startem każdego sezonu! nic nie trwa wiecznie, więc logicznie rzecz ujmując te tłuste lata musiały kiedyś się skończyć, teraz przyszedł czas lekkiej bessy ale tak jak i hossa, tak i bessa kiedyś się kończy, więc głowa do góry i...
pamiętaj że jesteś Wiślakiem!