As napisał(a):

|
Drugi punkt odnosi sie do inicjatyw ktore moga prowadzic FC. Musisz sie cofnac do pierwszej strony tematu.
|
Nie sprecyzowałem.
Chodzi mi o inicjatywę klubu we współpracy z SKWK odnoście FC na wzór tego co parę lat temu już było. FC organizowały się w swoich miejscowościach i dostały całą trybunę za bramką i tańsze bilety. Klub dbał o promocję i miał "ofertę" dla FC. Temat upadł jak zburzyli C i do tej pory nie powrócił. A myślę, że to jest poprawa frekwencji od 2 do 4 tys. w zależności od rangi meczu.
Ważna kwestia żeby to się powiodło, to ułatwienie w Kartach Kibica, bo wiadomo, nikt w tygodniu nie przyjedzie do Krakowa robić KK.
Inna kwestia moim zdaniem to jakaś "oferta" dla kibiców z naszych krakowskich osiedli.
Nie będę mówił o środkach jak to zrealizować, bo nie jestem do tego zobligowany. Są ludzie którzy lepiej się znają na tym. Powiem co myślę o korzyściach takiej formy współpracy na linii klub - kibice
Taki projekt mógłby mieć dość pozytywny charakter jeśli chodzi o spajanie społeczności Wiślackich z zza miasta i samego Krakowa. W czasach gdzie spora część osób emigruje inni postawili na to by ułożyć sobie życie tutaj, to w naturalny sposób społeczności te się rozbijają, zatraca się zacięcie,charakter, motywacja do jeżdżenia, zostają jednostki - nie ma powodu by na Wiśle się pojawić. Nie ma kto wychować następców no i takie mamy efekty jak frekwencja z ostatniego sezonu, czy choćby nawet dzisiejsze wyniki głosowania w budżecie. Dlatego powinniśmy postawić na budowę integracji, spójności kibicowskiej, wzajemności, poczucia odpowiedzialności, żeby wyjazd na mecz to nie było wydarzenie czy nawet okazja, tylko swego rodzaju tradycja, która jest wpisana w kalendarz rok do przodu.
Dlatego uważam, że na takie aspekty klub powinien zwrócić uwagę, przy wyznaczaniu celu jakim jest poprawa frekwencji na Reymonta.
Prawie wszystkie inne pomysły, które wyczytałem w tym temacie wydają się lepsze lub gorsze, jednak są tylko środkami do celu. A chodzi o to, żeby spojrzeć na całość kompleksowo: wyznaczyć cel, korzyści, strategię, określić target, i zastosować odpowiednie środki do wykonania przedsięwzięcia.
Od samego zobaczenia plakatów na słupie ogłoszeniowym człowiek nie podejmuje decyzji odnośnie pójścia na mecz. Taka osoba musi znać korzyść z pójścia na mecz, odpowiadającą jego potrzebie. Każdy inaczej rozumuje korzyść, jedni mają potrzebę by zobaczyć dobrą grę, inni oderwać się od codzienności, poczuć trochę adrenaliny, wyszumieć się: pośpiewać z kumplami, poczuć siłę grupy, popić z kumplami podrzeć jape w busie, zobaczyć koleżankę itd.
Teraz pytanie: Jak osoba która chce zobaczyć dobrą grę ma przyjść na mecz jak Boguski potyka się o własne nogi lub nasze gwiazdki podkładają się Śląskowi w walce o puchary. Jak ktoś ma jechać w busie na mecz i pić jak kumple nie jadą? No z samej istoty to jest anakolut.
Dlatego, trzeba stworzyć strategię budowy Wiślackiej społeczności odrzucając stereotypowe myślenie o kibicach, przyjąć wszystkie ich wady i zalety, bo jak pokazują doświadczenia Bednarzowskie, siłą i milicyjną pałką robi się koło klubu syf i 7-tysięczną "elitę". Wszystkie wojny z kibicami zamykania stadionów, bojkoty itd. psują te społeczności kibicowskie, zniechęcają, oni szukają wtedy alternatywy na sobotę wieczór w konsekwencji się wyłączają z kibicowskiego życia, bo uświadamiają sobie, że bez Wisły też da się żyć, więc ich nie ma, ewentualnie przychodzą z obowiązku na 2 mecze w sezonie - wiadomo jakie. Ten proces dotyczy jak pewnie wnikliwi zauważyli całej polskiej subkultury kibicowskiej. Nie tylko na Reymonta jest ten problem.
Klub bardzo ładnie zróżnicował ofertę biletową, fajnie teraz rozgrywa w okienku transferowym w kontekście sprzedaży karnetów. Brakuje jedynie tego o czym pisze. Posegregowania kibiców względem potrzeb i stworzenia dla nich oferty "korzyści" a taką moim zdaniem mogłaby być oferta dla FC i osiedli. Mamy ofertę dla rodzin i dzieci, teraz może warto przygotować trochę miejsc na stadionie dla bardziej dochodowych kibiców.