|
Na początku pobytu Smudy w Wiśle broniłem go.
Po katastrofalnej rundzie wiosennej w tamtym sezonie, kiedy Wisła z prawie wszystkimi przegrywała zacząłem z coraz mniejszą ochotą akceptować Smudę.
Teraz po kolejnym bardzo słabym meczu pytam się jaki jest sens trzymania tego trenera, który od sezonu 1999/2000 prawie wszystko przegrał, kilka razy doszczętnie skompromitował się, z Wisły mającej dream team dwukrotnie wyleciał z hukiem. W tamtym okresie przewaga Wisły nad resztą była ogromna, a mimo to było widać, np. w 2002 r., że Smuda to słabiutki trener. Grę Wisły cechował chaos, po kilku miesiącach pracy Kasperczaka, praktycznie niezmieniona drużyna grała na nieosiągalnym nigdy wcześniej i nigdy później poziomie.
Bardzo wysoka pensja Smudy powoduje, że trzeba mieć oczekiwania. To co widać w wielu spotkaniach powoduje wątpić w obecnego szkoleniowca. Z Kulawikiem zarabiającym sześć razy mniej nie byłoby gorzej.
Smuda przez ponad 1,5 roku braku oczekiwań i względnego spokoju zarobił z premiami ponad 1,6 mln zł. Dla mnie to jeden wielki skandal i kolejne działanie wymierzone przeciwko klubowi.
|